wtorek, 23 grudnia 2014

Rozdział 4


Oczami Alex
I znowu to co zwykle: wstałam, zrobiłam poranną toaletę, przebrałam się tym razem w czerwone rurki, biała bluzkę i niebieską marynarkę i czarne converse. Wzięłam torbę i wyszłam. Nie widziałam nikogo z ,,rodziny’’ ale w szkole i tak pewnie spotkam Ashley. Po 10 min. Byłam w szkole w klasie i w ławce razem z Zaynem. Mieliśmy godzinę wychowawczą. Pewnie jakieś nudy będą jakieś nudy. Weszła nasza wychowawczyni i usiadła
- Moi drodzy chcę was poinformować że w tą sobotę wyjeżdżamy na kilku dniową wycieczkę i nie chcę przyjmować odmowy. Dziś jest środa tak więc macie dużo czasu na spakowanie się.
Myślałam że padnę nie ma odmowy i w sobotę wyjazd JPDL. Przeszła po klasie dając nam karki z rzeczami jakie trzeba zabrać:
1.    ubrania, bielizna, buty
2.    legitymację
3.    ręczniki
4.    strój kąpielowy
5.    pieniądze
I chyba tyle boże ja nie jadę nie ma mowy. Spojrzałam na Zayna cieszył się jak małe dziecko.
- haha tak się cieszę że jedziemy oczywiście Alex że będziemy razem w pokoju- opowiedział z uśmiechem. Spojrzałam na niego spod byka.
Po lekcji wyszłam szybko z klasy
- Ej Alex zaczekaj- krzyknął Zayn
- Czego?
- Gówna psiego. No Alex czego jesteś zła nie cieszysz się z tej wycieczki?
- Szczerze to niezbyt. Chyba nie jadę
- Alex nie ma się czego bać. Jak co to zawsze będę przy tobie ok?
- niech ci będzie- uśmiechnęłam się. Może rzeczywiście będzie fajnie.
A gdy się zgodziłam Zayn mnie przytulił. Zaciągnęłam się jego zapachem. Mogłabym go codziennie przytulać. Kolejne dni mijały dosyć szybko. W piątek po lekcjach wróciłam do domu i zaczęłam się pakować. Ściągnęłam dużą walizkę z szafy. I zaczęłam pakowanie ręczniki, buty no tu będzie problem. Ostatecznie wzięłam czarne botki, białe converse, białe Jordany, czarne vasny i jakieś buty na basen. A z ciuchów: oczywiście czarne podarte dżinsy x2 jasne dżinsy, jakieś legginsy białe i czarne bluzki i na koniec jedną bluzę i jakąś czapkę (nie chodzi o zimową) no i jakąś sukienkę i szpilki bo ma być impreza a przecież będę musiała pójść no i wiele innych.

6:00
O boże nigdy tak wcześnie nie będę jeździć na wycieczki jak na złość Ashley tez jedzie. Razem z Zaynem, Niallem i Harrym staliśmy i czekaliśmy na resztę no brakowało 3 osób i pani pozwoliła nam wejść. Siedliśmy razem z Zaynem gdzieś przy końcu a za nami Niall i Harry.
Jechaliśmy już 2 godz. I gdy zatrzymaliśmy się większość osób poszła do łazienki zostałam ja i Harry no pięknie. Nie będę zwracać na niego uwagi. Dlatego wbiłam wzrok w szybę. Nagle usłyszałam że siedzenie obok mnie się ugina. Odwróciłam się w tą stronę i spotkałam wzrok Harry’ego. Patrzył się na mnie tymi zielonymi oczami. Patrzył się a mnie to już denerwowało
- Co się lampisz?
- Bo mam oczy
- Coś ty nie wiedziałam olśniłeś mnie
- No  co ty nie powiesz. Chciałem pogadać
- o czym?
- no chciałem cię przeprosić że wtedy tak wybuchłem, powinienem się opanować-powiedział ze spuszczonym wzrokiem
- um… spoko nic się nie stało też trochę przesadziłam- powiedziałam

Podniósł oczy i uśmiechnął się uwodzicielko. Heh żeby to jeszcze na mnie działało. Nawet nie zauważyłam kiedy ruszyliśmy...



Rozdział trochę wcześniej mam nadzieję że się podoba, a rozdział 5 będzie w sobotę lub piątek 


Poza tym Wesołych Świąt wam życzę i wspaniałych prezentów

No i jutro nasz Lou ma urodziny!!!!!! <3 font="">

4 komentarze:

  1. Zostałaś nominowana do LBA, więcej szczegółów na:

    https://the-monster-fanfiction.blogspot.com

    Gratuluję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej Harry podrywacz ale się porobiło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne powinni to wydrukwac kazda dziewczyna chcialaby to przeczytac

    OdpowiedzUsuń