poniedziałek, 7 grudnia 2015

Informacja

Tak wiem nie dodawałam rozdziałów od nie wiem kiedy.
To przez brak weny, nie mam pomysłu co dalej napisac w tym opowiadaniu.
Na razie blog zostaje zawieszony. Może kiedyś jeszcze powrócę do pisania ale na razie dam sobie z tym spokój.
Przepraszam was :(

wtorek, 9 czerwca 2015

Rozdział 23

Pobiegłam na górę. Zobaczyłam na wyświetlaczu że dzwoni Niall. Odebrałam
- Alex?
- Nie Święty Mikołaj?
- Na prawde?
- Nie na żarty
- Przestań. Nie wybaczę ci tego
- Ale czego?
- No przez ciebie teraz wiem że Święty Mikołaj nie istnieje
- Lepiej później niż wcale- stwierdziłam
- Dobra nie ważne. Co tam u ciebie?
- Właśnie ubieramy choinkę...
- Czekaj, czekaj. Ubieramy?
- No tak przecież sama nie będę tego robić
- Alex
- Co?
-Tylko mi się nie wpakuj w złe towarzystwo
- Serio? Za późno a poza tym nie matkuj mi tutaj
- Dobra ok
- No to co u ciebie?
- A nic siedzimy z sobie z Harrym i Zaynem i oglądamy tv. Nawet nie wiesz jak oni za tobą tesknią.
- Zamknij się- usłyszałam po drugiej stronie głoś Zayna
- Oj widzisz jak sie wstydzą a szczególnie Zayn- Powiedział Niall
- I tak nie długo będę musiała wrócić
- Wiem dobra zgadamy się później ok?
- Ok to pa
Odłożyłam telefon i zeszłam z powrotem na dół. Dokończyliśmy ubierać choinkę i włączyliśmy tv.
Około 21 poszłam na górę do pokoju. Z jednej strony chce tu zostać ale z drugiej chce wrócić do Londynu ponieważ nawet polubiłam tych trzech chłopaków. Będę musiała jeszcze trochę poczekać aż tam wróce a na razie będę sie cieszyć ze jestem tu.



Przepraszam za tak dlugą przerwę :( Mam bardzo dużo nauki a teraz bliża się tez koniec roku więc muszę poprawić stopnie. Ale gdy tylko zaczną sie wakacje rozdziały będą bardzo często

środa, 4 marca 2015

Rozdział 22

Oczami Alex
Podjechaliśmy pod centrum handlowe i wyszliśmy z samochodu. Po drodze rzucaliśmy się śniegiem jak małe dzieci. Weszliśmy do środka.
- No to komu kupujemy najpierw prezenty?- Spytał Luke
- A tak wogóle to kto będzie?
- No ja, ty, Ash, i Matt
Pokiwałam głową nie wiedziałam od kogo mamy zacząć
- Ok to ja idę tędy a ty tamtędy ok?
- Ok
I rozdzieliliśmy się. Postanowiłam najpierw kupić prezent Lukowi.  Kupiłam mu bardzo , stylowy' sweter. Potem szukałam prezentu dla Asha. Znalazłam mu bardzo fajną poduszkę, akurat pasuje do niego bo to straszny śpioch. A Mattowi czapkę + dla każdego po koszulce. Zostało mi już tylko czekać na Luka. Po jakiś 15 minutach przyszedł zapakowaliśmy prezenty do bagażnika i wsiedliśmy do samochodu.
- Alex do kiedy będziesz mogła tu zostać?
- Jak na razie do 7 stycznia a co?
- Nic tak pytam
Wracaliśmy i akurat znowu zaczął padać śnieg. Zrobiło się tez pochmurno. Przez to wszystko zaczęłam myśleć jaki sens ma życie. Przecież jak już się urodzimy to jeszcze mało co rozumiemy a potem idziemy do szkoły i tak przez ponad 10 lat. Potem jeszcze studia. Potem trzeba iść do pracy i dopiero na starość człowiek ma czas, jeśli dożyje tej starości. I jeśli dożyje to i tak potem umiera.
- Już jesteśmy- z zamyślenia wyrwał mnie głos Luka.
Wypakowaliśmy zakupy i zabraliśmy je do domu. Ja zabrałam swoje do pokoju a Luke to szczerze nie wiem gdzie. Było już późno tak właściwie to 17 ale w zimę o tej porze jest już ciemno. Położyłam się na łóżku i usnęłam

Sen
Nagle znajduje się w moim pierwszym domu. Był tam nawet mój brat Dylan i rodzice też. Ale ja i Dylan byliśmy mali no tak bo jeszcze byliśmy dziećmi. Był słoneczny dzień. Wyszliśmy wszyscy razem z domu. Szliśmy w jeszcze znanym mi kierunku czyli do parku. I po chwili się tam znaleźliśmy. Rodzice usiedli na ławce a ja i Dylan poszliśmy się bawić. Niech sobie przypomnę mieliśmy wtedy już prawie cztery lata. No ja już miałam ale mój brat jeszcze nie. Potem Dylan pobiegł na chwilę do rodziców, a ja czekałam na niego aż w pewnym momencie dostałam piłeczka w głowę. Podbiegł do mnie chłopczyk. Tak ten mały chłopczyk to był właśnie Luke.

I oczywiście ktoś musiał mnie obudzić np. Luke no co za przypadek. Przyszedł akurat gdy mi się śnił.
- Hejo młoda
- Siema. Ty to masz wyczucie czasu
- wiem. Idziemy coś porobić- spytał siadając na łóżku
- Zależy co
- Ubierać choinkę
- Teraz?
- No tak a co?
- Tak wcześnie?
- Co ty, to że jeszcze dwa dni do świąt nie znaczy że nie można ubrać choinki.
- Może i tak
- To jak idziesz?
- Tak
Zeszliśmy na dół. Był tam też Ash i Matt. Choinka i ozdoby również były. I zaczęło się ubieranie choinki. Bombki założyliśmy nawet spokojnie ale już resztę to nie. Rzucaliśmy łańcuchami w kogo się tylko dało. Po 2 godzinach skończyliśmy. Nagle usłyszałam że dzwoni mi telefon. Pobiegłam na górę...

Trochę opóźniony za co przepraszam ale mam nadzieje że się podoba. Jeśli to przeczytałaś/eś zostaw kom :)

czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział 21

Nadal Oczami Alex
No to ubrałam się i zeszłam na dół. Przy drzwiach czekał już na mnie Luke
- To jak gotowa na spacer o 5 rano?
- Nie?
- To po co przyszłaś tutaj ubrana jakbyś gdzieś miała zamiar iść?
- No zgaduj
- Nie mam bladego pojęcia. Chodź idziemy
No to wyszliśmy
- Gdzie idziemy?- spytałam
- Do parku
Szliśmy w ciszy. Właśnie wchodziliśmy na mostek, który był nieźle zaśnieżony.
Nagle Luke stracił równowagę i się przewrócił. Leżał na środku mostku jak placek. Nie wiedziałam czy się śmiać czy mu pomóc. Ale nie mogłam powstrzymać się i zaczęłam się śmiać.
Luke dalej leżał
- To nie było śmieszne- powiedział
- Uwierz było- dalej sie śmiałam
Nagle dostałam śnieżką od Luka
- Ej!
- No co? Ja się wywaliłem a ty będziesz zasypana śniegiem
- Chcesz się przekonać?- Zapytałam biorąc w ręce trochę śniegu.
- Tak
- Dobra sam się o to prosisz- i rzuciłam w niego kulka śniegu.
Dostał w głowę, a tak dokładnie to na włosy
- Hehe fajna czapka ci się zrobiła
- Zaraz i ty będziesz miała podobna. Wstał ze śniegiem w ręku i zaczął iść w moim kierunku. A ja zaczęłam uciekać. No ale Luke mnie dogonił i wpadł na mnie i po chwili oby dwoje leżeliśmy w kupce śniegu. Teraz wszędzie miałam śnieg
- No dzięki- powiedziałam
- Nie ma za co
- Ty debilu
- Bo się obrażę
- Tsa.. To raczej ja powinnam się na ciebie obrazić. W końcu to przez ciebie teraz wszędzie mam śnieg.
- Wszędzie?- zapytał i zrobił dziwną minę
- Ty zboczeńcu- powiedziałam i rzuciłam w niego śniegiem
- Dobra już koniec. Wracamy?
- Tak
Wróciliśmy do domu. Na całe szczęście już nie miałam tak dużo śniegu. Ja poszłam do 'swojego' pokoju a Luke do swojego. Zdjęłam ubrania które były w śniegu czyli prawie wszystkie i założyłam ten zestaw ( bez czapki). Potem zeszłam do kuchni. Wzięłam jabłko i usiadłam na blacie kuchni czekając na Luka. Po jakiś 10 minutach przyszedł.
- To jak jedziemy na te świąteczne zakupy?
- Pewnie- i zeszłam z blatu.
Założyliśmy kurtki i buty i wyszliśmy. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do jakieś galerii.



No jest w końcu kolejny rozdział. Przepraszam że tak późno. No wiadomo szkoła to piekło.
Mam nadzieje że sie podoba. Postaram się zeby następny rozdział pojawił się w niedziele





niedziela, 22 lutego 2015

Nowa zakładka

Przed chwilą została dodana kolejna zakładka z nowym blogiem. Dziś pojawił się już pierwszy rozdział w This is life, no dream. Zapraszam do czytania

wtorek, 17 lutego 2015

Liebster Award 5

Dziękuje za nominacje My soul is my car

Pytania

1. Jak masz na imię?
Monika

2. Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się kłamać rodzicom prosto w oczy?
Żeby to raz

3. Lubisz placki?
Zależy jakie xd

4. Ulubiony kolor?
Czerwony

5. Jaka jest piosenka która opisuje ciebie?
nwm

6. Jaką bajkę z dzieciństwa najchętniej byś jeszcze zobaczyła/zobaczył?
Smerfy xd

7. Jaka jest twoja ulubiona gra na konsolę/PC?
Nie gram na konsoli i PC

8. Czy kiedykolwiek miałaś/eś problemy z policja?
Nie.

9. Czego nie lubisz w blogach? Co ci najbardziej przeszkadza podczas czytania?
Kiedy dużo rzeczy się powtarza

10. Jakie jest twoje hobby?
Rysowanie, granie na gitarze i pisanie bloga

11. Co lubisz?
Wakacje

poniedziałek, 16 lutego 2015

Rozdział 20

Nadal oczami Alex
- W Londynie
- Nawet ok.
- Tylko ok?
- Tak tylko ok, bo gdyby bylibyście i wy tam byłoby wspaniale.
- Wiesz tutaj teraz jest nudno bez ciebie.
- W Londynie bez was też
- Nigdy nie myślałem że bez jednego ludzia może być tak nudno
- Ludzia? serio?- zaczęłam się śmiać z jego określenia
- No co? Nie podoba ci się twoje nowe imię?
- Żebym ja ci zaraz jakiegoś nie wymyśliła
- No dawaj ludziu wymyśl coś
- Ty blondi ucisz się
- Nie ma mowy
- Oj dobra już cicho bądź
No cisza w końcu leżeliśmy tak kilka minut.
- Co robimy?- spytał Luke
- A co nudzi ci się?
- Trochę.
- To co proponujesz, bo na dwór to raczej nie bo już jest późno
- No to chodź glądniemy jakiś film
- Ok
Zeszliśmy na dół do salonu.
- To jaki film proponujesz?- spytałam
- Horror lub jakąś komedie
- To może komedie
- Dobry pomysł
Włączyliśmy jakiś film, rozwaliliśmy się na kanapie.

2h później
Boże ale się uśmiałam.
- No dobra ja już lece na górę
- Ok to dobranoc
- Dobranoc
Poszłam na górę, wzięłam piżamę i poszłam do łazienki się umyć.
Po kąpieli wróciłam do pokoju i położyłam sie do łóżka. Nie mogłam zasnąć leżałam i patrzyłam się w sufit. Była już 2 rano, cztery godziny i nic. Wstałam i podeszłam do okna. W niektórych miejscach światła jeszcze się świeciły. Nawet już były w nie których miejscach dekoracje świąteczne. No w końcu jest 20 grudnia. usiadłam na podłodze i patrzyłam się w okno. Ciekawe co teraz robią chłopaki. Wiecie o kogo chodzi. Już sama nie wiem która godzina tam jest. Może śpią, albo oglądają jakiś film. Albo już sama nie wiem.

Oczami Harrego
Nie mogę zasnąć. I co ja mam teraz robić, gdy nie ma Alex? Ostatnio dużo czasu spędzaliśmy razem. Niedługo zacznie wschodzić słońce. I niedługo święta. Chciałbym żeby tu była. Ehh... zaczynam bredzić. Słońce zaczęło przedostawać się do pokoju, więc wstałem.

Oczami Alex
Była juz 4 rano a ja dalej nie śpię. Wstałam i poszłam się ubrać. Założyłam czarne legginsy, miętową bluzkę i szary sweter. Usiadłam na kanapie obok łóżka. Nie wiedziałam co mam robić. Nagle do pokoju wszedł Luke.
- Wiedziałem że nie śpisz
- A skąd
- Znam cię nie od dziś Alex. I wiem że albo chodzisz późno spać albo wcale
- Chodź i siadaj
I jak na komendę zaraz siedział obok mnie.
- Co dziś będziemy robić?- spytałam
- Może wyjedziemy na miasto. Wiesz zakupy świąteczne i możemy pójść na lodowisko.
- Ok dobry pomysł. Ale jak na razie jest po 4 rano
- No i?
- No i gówno
- Eeee bez agresji mi tutaj
- Bo co?
- Bo jajco
- Foch
- Forever?- spytał
- Tak na 5 min
- Oj no weź
- Heh ty to wszystko na poważnie
- Może
- Chodź zrobimy sobie poranny spacerek. Za 5 min. widzę cię na dole
- Ok
Wstałam i założyłam ocieplane botki, założyłam czapkę, płaszcz i komin nie lubie szalików.

Jest kolejny rozdział trochę opóźniony :(
Mam nadzieje że się wam podoba
5 kom następny rozdział w czwartek
jeśli będzie mniej następny pojawi się w sobotę

niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 19

Wróciłam szybciej niż się spodziewałam, weszłam do łazienki umyłam się i potem poszłam spać. Nie miałam już na nic siły.

*kilka tygodni później*
Już jest zima pada śnieg i wogóle jest super. Dziś wyjeżdżam do NY. Tak długo na to czekałam. Wstałam o 8:00 i ubrałam się w ten zestaw. Wzięłam walizkę i zeszłam na dół. Była już 9:00 a samolot miałam na 10:00. No ale wypada byc wcześniej na szczęście taksówka już podjechała pod dom. Wsiadałam do niej i ruszyliśmy. Po 20 min. byłam na miejscu. Zostało mi tylko czekać
- Hej. Zamierzałaś się nie pożegnać?- spytał bardzo znajomy głos. Odwróciłam się i zobaczyłam Harrego
- Skąd wiedziałeś że wyjeżdżam?
- Niall mi powiedział
- Ach ta blondi wszystko wygada
- Czasami to dobrze
-Może
Harry podszedł do mnie i mnie mocno przytulił
- Na ile wyjeżdżasz?
- Na miesiąc
- Tak długo?
- To jest przecież krótko
- Może dla ciebie
- A co? Będziesz tęsknił?
- Cały czas
Staliśmy tak na środku korytarza, już dobre 10 min. W końcu musiałam iść więc puściłam Harrego z uścisku.
- Muszę już iść. To do zobaczenia- powiedziałam
- Do zobaczenia
Zaczęłam się oddalać od Harrego, kiedy już byłam przy wejściu do samolotu odwróciłam się. Nadal tam stał, może był trochę bliżej. Ale przecież nie mogłam tam stać wieczność odwróciłam się i weszłam na pokład samolotu. Usiadłam na miejscu przy oknie. I po paru minutach samolot wystartował. Oparłam głowę o siedzenie,  i zaczęłam wpatrywać się na widok przez okno. Raczej niebo przede mną :3. I co ja mam robić przez 3 godziny lotu? Może coś narysuje. Wyjęłam z torby szkicownik i piórnik z ołówkami i kredkami. Zaczęłam rysować. Dopiero gdy skończyłam zadałam sobie sprawę że narysowałam Harrego. Zdziwiło mnie że dziś przyszedł na lotnisko się ze mną pożegnać.Gdy pierwszy raz go zobaczyłam myślałam że uważa się za kogoś w sobie chłopakiem. Jednak się myliłam. Nie zawsze wygląd mówi o charakterze człowieka. Sama nie wiem jak długo o tym myślałam że wiem że chyba długo bo usłyszałam czyjś głos że lądujemy. Za chwilę zobaczę trójkę moich najlepszych przyjaciół: Luka, Ashtona i Matta. Samolot wylądował. W Nowym Yorku było już dużo śniegu, o wiele więcej niż w Londynie. Wysiadłam z samolotu i odebrałam bagaż, zaczęłam szukać wzrokiem chłopaków. W końcu ich zobaczyłam akurat w tym samym momencie co i oni. Zaczęłam iść w ich stronę i oni też. Pierwszy doszedł do mnie Luke. Od razu mnie przytulił.
- Dobrze cię w końcu widzieć- powiedziałam przytulając się do niego.
- Ciebie też.
Staliśmy w ciszy już kilka minut.
- No może ją w końcu puścisz my też chcemy ją przytulić- nagle powiedział Matt
- Nie sądze
- Luke już ci starczy. - tym razem wtrącił się Ash.
- Nie i koniec
-Oni mają rację już ci starczy- powiedziałam i puściłam Luka.
Podeszłam żeby przytulić jeszcze Matta i Asha.
- No to może już jedziemy stąd. Nie będziemy tu przecież stać wiecznie- powiedział Luke
Ruszyliśmy wszyscy do samochodu Asha. No oczywiście on prowadził, obok niego siedział Matt a z tyłu ja i Luke. Po 15min. byliśmy pod domem Luka. Chyba nie mówiłam że Luke mieszka sam a Ash i Matt razem. Wyszliśmy z samochodu chciałam wziąść swoją waliżkę ale to nie było mi dane. Weszliśmy do mieszkania.
- Chodź na górę. Pokaże ci twój pokój.
Ruszyłam za nim na górę poszliśmy na koniec korytarza. Luke otworzył jakieś drzwi.
- Mam nadzieje że ci się podoba.
- Tak jest świetny.
- To ja cię na razie zostawię sama, żebyś mogła się rozpakować i odpocząć
- ok
I wyszedł. Z jednej strony to dobrze bo muszę sie rozpakować a wiem że wieczorem nie chciałoby mi się. Włożyłam ubrania do szafy, walizkę postawiłam obok a buty postawiłam gdzieś koło szafy. Podeszłam do łóżka i się położyłam. Chciało mi się spać. Nawet te trzy godziny lotu potrafią wykończyć człowieka.
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi
- Prosze- krzyknęłam
I wszedł Luke.
- No no. Ja cię zostawiam tylko na godzinę a ty już leniuchujesz.
- Jakiś problem?
- Tak
- No to ci nie pomogę bo to nie mój problem
- No wiesz co?
- Nie nie wiem ale możesz mnie oświecić- powiedziałam patrząc na niego. Stoi a jego mina jest bezcenna.
- Posuń się- powiedział i zaczął iść w stronę łóżka
- A jeśli nie to co?
- To sam cie przesunę
- Niech ci będzie- przesunęłam się żeby i on mógł się położyć. I chwilę potem leżeliśmy i patrzyliśmy się w sufit.
- Jak tam jest?
- Ale gdzie?
- W Londynie


Niestety pod ostatnim rozdziałem nie było 5 kom. dlatego rozdział pojawia się dopiero dziś
jesli bedzie 5 kom- rozdział w srodę
jesli mniej rozdział w piątek

czwartek, 5 lutego 2015

środa, 4 lutego 2015

Rozdział 18

Oczami Alex
- No to panie wszystko wiedzący może mi wytłumaczysz jak się na tym lata
- Ok to najpierw musisz trzymać ją miedzy nogami
- No już i co dalej?
- Teraz zamknij oczy
- Po co?
- Jak chcesz się nauczyć latać to musisz je zamknąć
- Ugh. Ok
- No to teraz pomyśl że wzbijasz się wysoko w górę. Że już jesteś w powietrzu
Tak jak kazał tak zrobiłam. Nagle poczułam, że moje nogi odrywają się od ziemi. Ja lecę.
- Justin. Czy mogę już otworzyć oczy?
- Myślę, że tak
Znajdowałam się wysoko, ale było pięknie. Chciałam lecieć dalej ale nie wiedziałam jak. I nagle miotła zaczęłam lecieć. Czyżby ona czytała w myślach. Leciałam szybko ale to było świetne
- Może już wrócisz?
- Nie wiem jak a nawet jak bym wiedziała to i tak nie wrócę
- No nakieruj miotłę w kierunku ziemi i zwalniaj
- OK
I po chwili byłam na ziemi.
- No i jak mi poszło?
- Lepiej niż myślałem
- No to co teraz robimy?
- Teraz to już chyba nic. Za tydzień znowu sobie polatasz.
- Ok.
- Dojdziesz sama do domu prawda?
- Tak
No i zniknął. Zostałam sama, niby mam 30 km do przejścia do domu ale co mi tam mam czas. Możecie pomyśleć że nie wiem w którą stronę iść ale ja tam takie przeczucie które nigdy mnie nie zawodzi. Zaczęłam iść zajmie mi to kilka godzin a jest już 17 na jakąś 20 dojdę.

3h później
Już wróciłam i tak jak myślałam na 20.  Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę.
I znowu nuda, ja już naprawdę nie wiem co mam robić. No tak jak chce pojechać do NY na święta to muszę poszukać w necie gdzie jest najbliższe lotnisko i kupić bilet. Wiem że to trochę wcześnie ale nie mam co robić. Znalazłam idealny samolot do NY. Był na 22 grudnia o godzinie 10, tylko że jeśli ktoś niepełnoletni tutaj chodzi o mnie chce lecieć potrzeba jest zgoda od rodzica. Dobra to się jakoś załatwi. Wiem to że na pewno nie będą chcieli żebym zostawała na święta. Więc wszytko załatwione. Było już późno wiec poszłam spać.

Rano
Obudziłam się o 6:30. Wstałam i poszłam do łazienki zrobić poranną toaletę i potem przebrałam się w ten zestaw bez kapelusza i torebki. I wyszłam z domu. Szłam powoli do szkoły, nie śpieszyło mi się. Po drodze spotkałam Niallera
- Siema jak dawno się nie widzieliśmy- Zaczął od razu
- Taa....
- Coś nie tak?
- Nie
- To dobrze. Rozmawiałaś jeszcze z Harrym
- Tak. Wczoraj był u mnie pół dnia
- WoW. Czyli już jest wszystko ok?
- No tak
- Już nic go nie łączy z Ashley?
- No przecież mówię że nie
- To dobrze
Po 10 min. dotarliśmy do szkoły. Pierwsza była fizyka. Niby nuda ale i dosyć trudna. Weszliśmy do klasy i zajęliśmy ostatnią ławkę. Harrego jeszcze nie było, pewnie się spóźni jak zawsze. Poza tym było jeszcze 5min do lekcji. Dokładnie minutę przed lekcją do klasy wpadł Harry. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech. No i za chwilę zaczęła się lekcja. Było mega nudno oparłam głowę o rękę i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
- Alex wstawaj już koniec lekcji- powiedział Nialler
- O boże w końcu. Co robiliście
- Inni robili zadania
- A ty?
- Ja robiłem ci zdjęcia
- Ty gnido masz je usunąć
- Coś ty nigdy w życiu są za ładne
- Tsa...
- Dobra idziemy
Wyszliśmy z klasy i ruszyliśmy na kolejne lekcje. Na szczęście minęły szybko. Wróciłam do domu i zrobiłam lekcje była już 18 zaczynało się robić ciemno ale i tak postanowiłam że przejdę się. Wyszłam z domu i zaczęłam iść w końcu się zorientowałam że szłam juz bardzo długo była juz 20 a mi się nie chciało wracać do domu z buta, postanowiłam wrócić metrem. Akurat było blisko zeszłam na dół i czekałam i to co zobaczyłam za chwilę mnie przeraziło. Ludzie stali nie ruchomo a pociąg jechał normalnie. Nie wiedziałam co się dziej poza tym on jakby wogóle się nie kończył. Tak jakby zatrzymał się czas. Chciałam wyjść ale nie mogłam sie ruszyć to zaczynało być dziwne. Wyciągnełam telefon czas sie wogóle nie zmieniał. Co to miało być?! I chwile potem wszystko wróciło do normy. Wyszłam szybko na świerze powietrze, to było bardzo dziwne. Chyba jednak wróce do domu pieszo...


Jest już kolejny rozdział! Jak wams sie podoba?
Jeśli będzie 5 kom rozdział pojawi się w piątek, jeśli będzie mniej pojawi sie w niedziele

niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 17

Oczami Alex
Jechaliśmy i jechaliśmy
- No Harry gdzie jedziemy?
- Do centrum miasta, połazić sobie
Już nic nie gadałam.. Dojechaliśmy po 5 min. Wysiedliśmy z samochodu i szliśmy powoli chodnikiem.
- Chodź
- Gdzie?
- Na London Eye. Pojeździmy sobie
- Harry
- Co?
- Gówno
Szliśmy w stronę London Eye i po 10 min. siedzieliśmy w kapsułach.
- I jak ci się podoba?- spytał Harry, kiedy wznosiliśmy się oraz wyżej
- Jest pięknie- odpowiedziałam zgodnie z prawdą
Cały czas rozmawialiśmy, chyba polubiłam Harrego. Po kilku godzinach odwiózł mnie do domu. Weszłam do domu i potem do pokoju i zastałam Justina.
- Co tu robisz?
- Stoję nie widać?- spytał
- Widać ślepa jeszcze nie jestem.
- To dobrze, co tak długo cię nie było?
- Nie twój interes
- I tak wiem
- To po co się pytasz?
- Chciałem zobaczyć co odpowiesz
- Do rzeczy bo ta rozmowa zaczyna być nudna
- Ok, więc dziś nauczysz się rzucać zaklęcia i latać ni i oczywiście odczytywać magiczny alfabet.
- Ty sobie żartujesz?
- Nie. Najpierw masz tu ten alfabet. Będzie ci potrzebny do czytania magicznych ksiąg. Te co masz to są książki dla tych co zaczynają. Ale te które są pisane magicznym alfabetem to są książki bardzo ważne, żeby ludzie nie mogli ich odczytać. A i radzę ci pilnować go.
- Dobra, dobra
- Jakieś pytania?
- Jeśli chodzi o alfabet to nie, ale czy jak dostaje się te dary to można z nich zrezygnować, czy one już są na zawsze?
- Można z nich zrezygnować ale dopiero po roku
- Aha to ok
- No to masz godzinę żebyś trochę się go nauczyła i potem idziemy się uczyć nowych rzeczy ok?
- Ok
I zniknął. Mam tylko godzinę? Boże za jakie grzechy? Była już 14 czyli do 15 mam się trochę tego nauczyć, i potem dalej męczarnia.

1h później
No umiem połowę. Oh, Yeah. Justina jeszcze nie ma. Ehh poczekam sobie. Rozwaliłam się na łóżku i czekałam. Minęło 15 min i w końcu się pojawił.
- 15 min spóźnienia
- Tak wiem miałem spotkanie. Możemy już iść?
- Ok ale gdzie ?
- Nie słyszałaś że ciekawość to pierwszy stopień do piekła?
- Słyszałam
- No właśnie to chodź
Podeszłam do niego i zniknął i zaraz ja też. Nawet nie wiedziałam jakim cudem. Pojawiliśmy się znowu w lesie.
- Znowu las? Serio? To zaczyna być nudne- powiedziałam
- Tak właśnie las a masz jakiś inny pomysł?
- No nie
- No właśnie. Poza tym w lesie nikt nas nie zobaczy jesteśmy 30km od najbliższego domu.
-Niech ci będzie
- No dobra dziewczynka.
- Ejjj! Nie pozwalaj sobie
- Dobra. No to zaczynamy do latania. Będziesz latać na miotle...
- Hehe jak w Harrym Potterze
- Brakuje ci tylko blizny na czole
- Taaa.... fascynujące czujesz ten sarkazm?
- Nie. Ale ty zaraz poczujesz jak się spada z miotły
- Skąd wiesz, że spadnę?
- Zgaduje
- To nie zgaduj. A ty umiesz latać na miotle?
- Tak
- I jak było za pierwszym razem
- Spadłem
- Haha. No teraz ty chcesz mieć ubaw ze mnie?
- Dokładnie
- No to zaczynamy- powiedział i rzucił mi miotłę
- No to panie wszystko wiedzący może mi wytłumaczysz jak się na tym się lata
..........


No to jest kolejny rozdział.
jeśli będzie więcej niz 5 kom następny rozdział w środę jeśli bedzie mniej to bedzie w piątek.
Dziś urodziny Harrego. Ma już 21 lat!!!!



czwartek, 29 stycznia 2015

Liebster Awards 4

Dziękuje za nominacje Rock Me I One Direction Fanfiction

Pytania
1. Jak masz na imię?
Monika

2. Masz jakieś zwierzę ( tak, rodzeństwo też się liczy)?
Mam kota i psa

3. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Czerwony

4. Co sądzisz o polityce?
Niezbyt mnie interesuje polityka

5. Lubisz kiedy jest zimno, czy wolisz ciepło?
Różnie to bywa lubię zimno i ciepło ale chyba ciepło :3

6. Umiesz pływać?
Tak średnio

7. Jaki/ jaka jesteś? Opisz się jednym słowem
Nwm może szalona?

8. Lubisz to jaki/ jaka jesteś?
Raczej tak

9. Wolisz mieć jednego prawdziwego przyjaciela, czy masę fałszywych znajomych?
Prawdziwego przyjaciela 

10. Ulubiona zabawka z dzieciństwa?
hehe misio 

11.Jaka jest twoja ulubiona zupa?
Mhm.... barszcz biały 

Rozdział 16

Wstałam i ruszyłam w drogę powrotną. Szłam dalej tą drogą, potem skręciłam w tym miejscu gdzie ja znalazłam. Jak będę tak iść to nie dojdę w 3 godziny, muszę biec. Biegłam już godzinę byłam blisko bo poznawałam okolicę. Jeszcze 1h i będę w domu. Wróciłam cała zdyszana. Weszłam do pokoju i patrze a tu Harry leży sobie na moim łóżku. Zauważyłam że chyba śpi, wzięłam poduszkę z fotela i rzuciłam w niego. I nic dalej leżał. Podeszłam do niego miał zamknięte oczy. Nie ruszał się. Szczerze trochę się przestraszyłam, ale nagle złapał mnie w talii i pociągnął na łóżko. Leżeliśmy i śmialiśmy się.
- Chciałeś żebym zawału dostała?
- A co bałaś się o mnie?
- No chyba nie, prędzej o siebie
- Jaka skromność
- Jak zawsze
Wstałam i ruszyłam w stronę szafy wygrzebałam ten zestaw i ruszyłam w stronę łazienki
- Gdzie idziesz?- spytał Harry
- Do łazienki ty nie spędziłeś 8 godzin w lesie
- Ok. To ja pójdę do kuchni i zrobię ci śniadanko
- Nie musisz
-Ale chce- powiedział
Weszłam do łazienki i zamknęłam się na wszelki wypadek. Po wzięciu prysznica wytarłam się ręcznikiem i przebrałam. Wyszłam z łazienki byłam teraz w pokoju a już czułam zapach naleśników. Zeszłam na dół. Harry był w kuchni
- Hejo. Dobrze ci idzie
- Wiem jestem w robieniu naleśników mistrzem-powiedział
Ja w tym czasie przeszłam do jadalni.
- O nawet do stołu nakryłeś
- No a jak
Usiadłam na krześle i patrzyłam na Harrego. Mhm nieźle sobie radzi w kuchni. Po 5 min. przyszedł z naleśnikami
- Wygląda pysznie
- I tak smakuje-powiedział i postawił przede mną talerz.
Siedzieliśmy i jedliśmy w ciszy. Aż Harry ją przerwał
- Co robiłaś w lesie 8 godzin?
- Chodziłam
- A o której tam poszłaś?
- o północy
- I się nie bałaś?
- Nie a co ty byś się bał?
- Oczywiście że nie.
- Taaa. Już to widzę jak uciekasz ze strachem
- No chyba nie- powiedział
Wstał z krzesła poszedł do mnie i przerzucił przez ramię
- Gdzie ty mnie niesiesz idioto?- spytałam przez smiech
- Zobaczysz- powiedział
Zaniósł mnie do pokoju i położył na łóżku. Nie wiedziałam o co mu chodzi dopóki nie zaczął mnie łaskotać.
- Harry przestań- śmiałam się
- Przeproś
- Przepraszam
- Już nie powiesz że bałbym się?
- Powiem ale nie dziś
- To jeszcze się pomęczysz
- Harry, przestań. Już mi się nie chce śmiać
- Niech ci będzie
No i w końcu przestał mnie łaskotać. Podniosłam się
- Co robimy?
- Nie wiem możemy tak nawet siedzieć
- Mhm... ale przez co można się zanudzić na śmierć- powiedziałam i z powrotem podłam na łóżko.
- To gniewasz się na mnie za wczoraj?
- Nie
-Uff to dobrze- powiedział Harry, ale ja lubię się droczyć
- Albo nie
Jego mina była bezcenna. Nie mogłam powstrzymać śmiechu.
- Powiedziałaś nie? A mam cię zacząć znowu łaskotać, albo tym razem mogę zrobić coś innego.
- Nic mi nie zrobisz.
Wstałam i łóżka i zaczęłam uciekać. Zaraz potem słyszałam jak Harry mnie goni. Dogonił mnie.
- Gdzie uciekasz?
- Nie chcesz wiedzieć
- A jednak chce wiedzieć
- Dobra do kuchni
- Co? Ty sobie żartujesz prawda?
- Nie, muszę pójść bo chce mi się pić. Proste? proste
- To ja idę z tobą.
Ruszyłam w stronę kuchni. Wyciągnęłam sok.
- Chcesz?- spytałam Harrego, który stał i się na mnie patrzył.
Pokiwał głową potwierdzając. Wyjęłam dwie szklanki i nalałam soku. Podałam Harremu szklankę.
- Co będziemy robić?- spytał
- Nie wiem a co?
- Mam pomysł
- Jaki?
- Zobaczysz
- Czemu nikt nigdy nie chce mi powiedzieć
- Bo każdy lubi robić niespodzianki
- Takie śmieszne że aż wcale
- Oj tam, chodź
Wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do jego samochodu i pojechaliśmy. Ja nie wiem gdzie ale on wie


No to obiecany 16 rozdział.
Mam nadzieje że się podoba
Jeśli będzie więcej niż 4 kom - następny rozdział w niedzielę
Jeśli będzie mniej - następny pojawi się we wtorek

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 15

Oczami Harrego
Przygotowania w domu trwały, w sumie to się cieszę że zaprosiłem Alex. Było już za dwadzieścia 18. Więc pojechałem po Alex do jej domu. Zadzwoniłem do jej drzwi i otworzyła mi i wyglądała pięknie aż mnie zatkało.
- WoW. Wyglądasz pięknie
- Dziękuje- odpowiedziała
Wziąłem ją za rękę i pociągnąłem w stronę samochodu. Gdy już tak jechaliśmy nie mogłem się na nią napatrzeć. Wyglądała niesamowicie. Jechaliśmy z 15min. wysiadłem i chciałem jej otworzyć drzwi ale mnie wyprzedziła, chyba nie jest przyzwyczajona żeby ktoś otwierał jej drzwi. Poszliśmy w stronę domu otworzyłem drzwi i od razu moja mama napadła na Alex
- Witaj Alex, Tak się ciesze że przyjechałaś. Harry opowiadał nam dużo o tobie- zaczęła gadać i ją przytuliła. - A i mów do mnie Valerie ( Tak ma na imię mama Harrego)
-Mamo, puść ją bo ją udusisz-powiedziałem
Mama nareszcie ją puściła i powędrowała do kuchni i przyszedł mój tata
- Dzień Dobry jestem Edward. Miło mi cię poznać Alex-powiedział
- Mi również miło pana poznać
Zaprowadziłem Alex do jadalni. Wszystko już było naszykowane. Sałatka z kurczakiem, ciasto,
ciastka, krewetki, sok pomarańczowy i deser lodowy. Usiedliśmy i zaczęło się ,,ucztowanie''
- A więc Alex jesteś z Londynu czy nie?- spytał mój ojciec
- Jestem z Nowego Yorku
- Kiedy się przeprowadziliście?
- Pod koniec sierpnia- odpowiedziała
Ojciec pokiwał głową z zamyśleniem.
- A czym się zajmują twoi rodzice?- spytał
- Mama ma firmę reklamową
- A twój tata?
- Rodzice się rozwiedli- powiedziała Alex. Czemu mi o tym nie powiedziała. No tak, przecież nie przyjaźniliśmy się.
- Bardzo mi przykro- powiedziała mama
Alex tylko słabo się uśmiechnęła. Zapadła cisza.
- Od kiedy jesteście razem?- spytała mama
Popatrzyliśmy się na siebie. Prawda taka, że nigdy nie byliśmy ale trzeba kłamać.
- Od 2 tygodni- odpowiedziałem
- To krótko, ale mam nadzieje, że długo będziecie razem. Pasujecie do siebie-powiedziała mama
Resztę wieczoru minęła przyjemnie. Już nie było rozmowy na temat rodziny Alex. Było świetnie, nawet śmiała się z moją mama. Po 22 odwiozłem Alex do domu. W czasie drogi trochę rozmawialiśmy
- Czemu nie powiedziałaś wcześniej mi o twojej rodzinie?- spytałem
- Nie pytałeś?-odpowiedziała
- Ale mogłaś mi o tym powiedzieć, żeby cię potem nie pytali.
- A skąd ja miałam o tym wiedzieć?! Poza tym ty na pewno byś się nie chwalił, że nie mieszkasz z którymś z rodziców od 13 lat i o tym że twój brat umarł co?- powiedziała zła.
Co? Ona miała brata? umarł.
- Przepraszam poniosło mnie-powiedziała już spokojnie
- Nie to moja wina.- powiedziałem- Twój brat nie żyje?
- Tak. Miał 6 lat. Ja wtedy miałam 5 lat
- Jak miał na imię?
- Dylan
Akurat podjechaliśmy pod jej dom.
- Dzięki było na prawdę fajnie. Masz super rodziców- powiedziała i chciała wyjść, ale ją zatrzymałem.
- Coś się stało?- spytała
- Nie- odpowiedziałem ale dalej ją trzymałem. Wiedziałem co chcę zrobić.
Zacząłem zbliżać swoją twarz do jej twarzy. Gdy byłem już blisko pocałowania jej odepchnęła mnie i wyszła z samochodu. Może trochę przesadziłem, ale nie mogłem się powstrzymać. Odjechałem

Oczami Alex
Kolacja z rodzicami Harrego przebiegła dobrze, ale to że chciał mnie pocałować to już nie było ok. Jego chyba coś boli, przecież nie dawno rozstał się z Ashley i teraz chce mnie pocałować. Chyba lubi zmieniać dziewczyny. Poszłam do pokoju. Przebrałam sie w piżamę i poszłam spać. Nie mogłam usnąć. Wstałam z łóżka postanowiłam się przejść. Musi to być coś ciepłego w końcu jest północ i jest środek października. No i w końcu to Londyn tu często jest zimno. Wybrałam ten zestaw. Po cichu wyszłam z domu i ruszyłam w stronę tego lasu co poznałam Cody'ego, Justina i Max'a. Przeszłam przez płot z zaczęłam iść. Było tu świetnie, nie boję się ciemności, poza tym mam teraz dary. Które mogą mi pomóc w razie niebezpieczeństwa. Szłam tak bardzo długo aż zaczęły boleć mnie
nogi. Spojrzałam na wyświetlacz w telefonie była już 4 rano. Dotarłam do pewnej drogi i zaczęłam iść. Z daleka było widać wschód słońca. Było pięknie całe szczęście że nie musiałam iść do szkoły w końcu sobota. Doszłam do końca bo okazało się że to droga do przepaści. Usiadłam na brzegu. Nogi mi zwisały w dół tej przepaści. Nagle zadzwonił do mnie Harry. Nie chciałam z nim gadać ale odebrałam
*rozmowa tel*
- Gdzie ty jesteś?
- A co cię to?
- Przyjechałem do ciebie. I cię nie ma. Właśnie siedzę w twoim pokoju.
- Co?!
- Alex chce pogadać o wczoraju
- Harry nie mamy o czym
- Jest bo chciałem cię przeprosić. Nie powinienem tego robić.
- Harry nie uważasz że to było dziwne. Tego dnia rozstałeś sie z Ashley i wieczorem tego samego dnia chciałeś mnie pocałować. Sorry, ale to wygląda jakbyś lubił zmieniać dziewczyny.
- Wiem... tak bardzo cię przepraszam.
- Ok przeprosiny przyjęte
- To gdzie jesteś?
- W lesie
- Co jak to. Czekaj to do ciebie przyjdę
- Nie sądzę bo szłam 6 godzin.
- Alex ty się zgubiłaś!
- Nie zgubiłam się daj mi 2 lub 3 godziny i wrócę. Czuj się jak u siebie w domu. Tylko nie grzebać z moich rzeczach
- Ok, ale jeśli cię za 3h nie będzie to osobiście idę cię szukać
- Ok to pa.
Wstałam i ruszyłam w stronę powrotną


Rozdział pojawił się niestety trochę później, ale mam nadzieje że się podoba jeśli będą 4 lub więcej kom to następny rozdział w czwartek jeśli nie to następny w sobotę

czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 14

Do klasy wszedł nauczyciel, a zaraz za nim Harry. Wyglądał normalnie choć zdaje mi się że doszło do nie złej kłótni, bo przecież Ashley nie robiłaby hałasu na całą klasę. Usiadł w ławce obok mnie. Lekcja minęła szybko. Potem wyszliśmy przy drzwiach czekał Harry. Chyba na mnie bo Ashley już wyszła, Niall i Zayn też.
- Chodź-powiedział i załapał mnie za rękę
- Gdzie mnie ciągniesz?- spytałam
- Zobaczysz- powiedział
- No nie możesz mi powiedzieć?
- Nie
Wyszliśmy i Harry zaprowadził mnie do swojego samochodu.
- Wsiadaj- otworzył mi drzwi.
Posłusznie zajęłam miejsce i zaraz Harry tez wsiadł do samochodu. Ruszyliśmy
- Chodziłaś kiedyś na wagary?
- Żeby to raz
- Czemu?
- Zazwyczaj albo nie chciało mi się iść albo szłam na treningi
- WoW. Co ternowałaś?
- Chodziłam do szkoły muzycznej. Wiesz taniec, gra na instrumentach i śpiewanie.
- To jak chodziłaś do zwykłej szkoły?
- No tak jak teraz tylko do szkoły tanecznej chodziłam po lekcjach-powiedziałam
- WoW i jak ty się z tym wszystkim wyrabiałaś?
- Mówiłam że czasem nie chodziłam do szkoły
- No tak
Zauważyłam że wyjechaliśmy z miasta. Trochę mnie to zaniepokoiło bo mało znam Harrego
- Nie jesteś zła że wrobiłem cię w spotkanie w moimi rodzicami?
- Na początku może trochę i byłam ale teraz nie
- To dobrze i jednak przyjadę po ciebie do twojego domu ok?
- Ok
Jechaliśmy juz z pół godziny
- No powiedz mi gdzie jedziemy
- Już jesteśmy nie daleko-powiedział z tym swoim uśmiechem
Po 10 min. byliśmy chyba na miejscu
- Chodź- Harry złapał mnie za rękę i prowadził sama nie wiem gdzie. Ale nagle stanęliśmy.
- Musisz zamknąć oczy-powiedział
- Nie- zaczęłam się z nim drażnić
- Nie? jesteś tego pewna
- Tak
Przeszedł koło mnie i stanął za mną i zatkał mi oczy rękoma
- No teraz możemy iść
- Ale ja nić nie widzę
- I o to chodzi.
Szliśmy może ze 2 min.
- Już możesz otworzyć oczy- powiedział i zabrał ręce z moich oczu.
To miejsce było naprawdę piękne. Małe stawy, rośliny, dookoła las.
- Jejku jak tu pięknie- powiedziałam
- Super że ci się podoba-powiedział 
Przeszliśmy na mostek i siedliśmy
- Kiedyś często tu przyjeżdżałem-powiedział
- Kiedyś? To teraz już tego nie robisz?
-Nie.- urwał krótko
Nie chciałam pytać dlaczego, bo może by go to rozzłościło a nie chciałam tego psuć. Siedzieliśmy tak w ciszy
- Ashley jest twoją rodzoną siostrą?
- Nie, jest przyrodnią. Możemy już o tym nie gadać nie lubię rozmawiać o rodzinie.
- Spoko. Wracamy?
- Ok
Wstaliśmy i ruszyliśmy do samochodu. Jechaliśmy całą drogę było cicho. Nie odzywaliśmy się do siebie. Położyłam głowę na szybie i nagle zaczęło padać. Zauważyłam, że Harry spojrzał na mnie ale nie zwracałam na to uwagi. Nie chciałam rozmawiać o rodzinie ani wypytywać o jego rodzinę bo i ja bym musiała coś powiedzieć. A tego bym nie chciała. Harry odwiózł mnie pod sam dom
- Dzięki że pokazałeś mi to miejsce było piękne-powiedziałam- To cześć
- Przyjadę po ciebie o 18. Pa
Wyszłam z samochodu i zamknęłam drzwi. I weszłam do domu była dopiero 12 a ja już miałam dosyć tego dnia. Weszłam do pokoju i rzuciłam sie na łóżko. Długo nie poleżałam bo zadzwonił mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz to był Ash.
*rozmowa tel*
- Siema Alex. Jak tam w Londynie?
- Hej. Da się przeżyć. A co w Ny?
- Po staremu, no znaczy prawie bo ciebie nie ma. Przyjedziesz do nas na święta?-spytał
- Może -powiedziałam
- Oj no proszę przyjedź. Przecież wiesz że święta, śnieg i cała nasza czwórka to jest coś lepszego niż wygrać w totka.
- Wiem. Postaram się przyjechać-powiedziałam
- Oh, Yeah. Chłopaki zgodziła się- krzyknął Ash nie do mnie ale było go słychać przez telefon.
- Nie ciesz sie aż tak, bo się może rozmyśle-powiedziałam
- Dobra. Ja już idę papa
- Pa. 
- A i jeszcze jedno. Wiedz że będę dzwonił
- ok 
Odłożyłam telefon i dalej leżałam. Postanowiłam sprawdzić moje moce, bo chyba tak je mogę nazywać. Ciekawe czy mogę podnosić różne przedmioty. Spojrzałam na poduszkę na fotelu, no w końcu musi to być coś lekkiego żeby jak upadnie nie zbiło się. Wyciągnęłam rękę w kierunku poduszki i zaczęłam ją podnosić. Jest udało się. Odłożyłam poduszkę na miejsce. Wstałam i nie wiedziałam co mam teraz robić. Zaczęłam się zastanawiać jaki sens ma życie. Według wielu ludzi, każdy najpierw powinien się uczyć, potem znaleźć sobie drugą połówkę, założyć rodzinę i umrzeć taka prawda. Zeszłam do salonu i włączyłam tv. Jak zwykle nic ciekawego posiedziałam z godzinę i poszłam z powrotem na górę. I znowu na łóżko tym razem z nudów usnęłam 
2h później
Obudziłam się i była już 16 wstałam i poszłam o łazienki się umyć.
Potem wybrałam tą sukienkę i zwykłe czarne szpilki. Przejrzałam się w lustrze i stwierdziłam że nie wyglądam najgorzej. Jest ok. Była juz 17. Jeszcze godzina. Nagle przyszedł mi sms. Był od Harrego.
*rozmowa sms*
- I jak gotowa, czy się szykujesz?
- Można powiedzieć że gotowa a co?
- A nic tak się pytam. Mam nadzieję że założyłaś sukienkę
- Założyłam
- Jaką?
- Zobaczysz jak przyjedziesz
- Ehh... niech będzie
* koniec*
Odłożyłam telefon. I usiadłam w fotelu. Wzięłam jedną z książek która leżała na stoliku i zaczęłam czytać. Tak mnie wciągnęła że gdy ktoś zadzwonił do drzwi to aż podskoczyłam. Wzięłam czarną marynarkę i włożyłam do niej telefon i zeszłam na dół, otworzyłam drzwi i stał tam Harry oparty o framugę drzwi...



Przepraszam że tak późno rozdział. W środę nie miałam czasu żeby dodać rozdział :( Następny będzie w niedzielę

niedziela, 18 stycznia 2015

Liebster Awards 3

Dziękuje za nominacje Darling will me meet again?

Pytania
1. Za co cenisz chłopaków z 1D najbardziej?
Za to że są sobą i nikogo nie udają

2. Ile czasu piszesz już swojego bloga?
Jakoś od 14 grudnia

3. Jakie miejsce chciałabyś odwiedzić najbardziej?
Londyn <3 p="">
4. Ile masz lat?
już prawie 14

5. Długo już jesteś na blogspocie?
od miesiąca

6. Hobby?
Pisanie, rysowanie i taniec

7. Ulubiony film?
This is us i Trzy metry nad niebem

8. Ulubiona książka?
,, Udręka''

9. Imię?
Monika

10. Ulubiony przedmiot w szkole?
Angielski, geografia i fizyka

11. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Grać na gitarze

Nie nominuje bo skończyły mi się blogi które znam :3

sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 13

Oczami Harrego
Wróciłem do domu nawet zadowolony. Weszłem do kuchni zastałem tam rodziców. A żeby nie wyszło że coś pokręciłem z tymi imionami powiedziałem
- No Alex zgodziła się do nas przyjść
- Alex? A nie Ashley?- zapytała mama
- Nie Alex musiałaś mnie coś wczoraj źle usłyszeć-powiedziałem
- Może i tak. No synku mam nadzieję że pojedziesz po nią jutro żeby nam tu nie musiała iść
- No jasne już to w szkole ustaliliśmy-powiedziałem- dobra ja idę na górę
Wszedłem do swojego pokoju i zacząłem sie zastanawiać skąd Alex mogła wiedzieć o czym myślę. Przecież to niemożliwe żeby umiała czytać w myślach. Dobra, spokój to czysty przypadek. Ciekawe jaki Alex znajdzie dowód żebym uwierzył że to co mówi jest prawdą. Odrobiłem szybko lekcje i udałem się na boisko mieliśmy grac taki mały mecz.

Oczami Alex
Obudziłam się i zeszłam na dół matki i ojczyma jak zwykle nie było podobnież gdzieś wyjechali i nie będzie ich dosyć długo. Weszłam do kuchni i zrobiłam sobie tosty z nutellą potem napiłam się soku i chciałam wyjść ale w tym momencie Ashley weszła do kuchni i zagrodziła mi drogę
- Mam do ciebie pytanie-zaczęła
- Pewnie jakieś głupie-skomentowałam
- Nie sądzę. Pamiętasz tą nasza wycieczkę wtedy do tego zamku?
- Nie mam sklerozy
- Tak myślę i pamiętasz jak Harry zaczął się do ciebie dobierać?
- Ty to widziałaś?!
- No chyba bo wcześniej wsypałam mu coś do picia
- Jesteś nienormalna
- Może i tak ale mój plan był świetny. Zauważyłam że się koło ciebie kręci więc postanowiłam że na tym zakończy się wasza znajomość a rozpocznie się ze mną. A dalej już wiesz
Wkurzyła mnie i to bardzo, najchętniej przywaliłabym jej w ta buźkę.
- Wiesz co żal mi się i zostawiam to bez komentarza- i wyszłam
Wróciłam do pokoju była 20. Mhm... może spytałabym sie Justina co o tym myśli. Wzięłam naszyjnik w ręce i wypowiedziałam ,,let the time to stop because we have to meet'' i pojawił się przede mną Justin
- Hej. Niech zgadnę masz już coś żeby przekonać Harrego że masz rację-powiedział na wstępie
- Bingo. Mam nagranie. Jak myślisz czy to jest wystarczający dowód?
- Pewnie. Jak gościu nie uwierzy to znaczy że jest psychicznie chory.
- Heh. Masz rację.
- Dobra to ja będę już leciał bo zaraz mamy ważne spotkanie tam na górze.
- Spoko to pa
- Pa- powiedział i odfrunął. No wiecie anioł i ma skrzydła.
No i zostałam sama. Poszłam do łazienki się umyć i potem przebrałam się w piżamę i postanowiłam iść dziś wcześniej spać.

Rano
No to co zawsze wstałam zrobiłam poranną toaletę i że było dziś wyjątkowo ciepło założyłam ten zestaw
(bez okularów) i zeszłam na dół. Nie było nikogo może to  i dobrze. I wyszłam na dwór szłam do szkoły dziś z 5min, bo chciałam pokazać to nagranie Harremu zanim zaczną się lekcje. I nie myliłam się akurat był przed szkoła sam.
- Hej-powiedziałam
- Siema
- Mam dowód na to że ona chce się tylko wykorzystać-zaczęłam mówić
- To pokaż
Wyciągnęłam telefon i puściłam nagranie zrobione wczoraj. Gdy go słuchał otworzył szeroko oczy i patrzył na mnie. Gdy się skończyło schowałam telefon.
- I co teraz mi wierzysz?
- Tak. Przepraszam że ci nie wierzyłem
- Nie przepraszaj nie byłeś jedyny, a i jeszcze jedno. Ashley mówiła mi że wtedy na wycieczce co się pokłóciliśmy to dosypała ci czegoś do picia.
- To... to była ona?
- Na 100% nie wiem ale sama mi o tym wczoraj mówiła.
- A ja byłem na tyle głupi że dałem się jej omotać- powiedział i schował twarz w dłoniach.
Nie wiedziałam co mam zrobić, czy stać, czy odejść
- Harry nie przejmuj się nią. Na pewno się ułoży
- Może i tak dzięki że mi to pokazałaś- powiedział i uśmiechnął się do mnie przez co uwidoczniły się jego dołeczki na policzkach
- Nie ma sprawy to pa
- Pa
I się rozeszliśmy. Nie myślałam że tak szybko to się skończy. Myślałam że będę go musiała przekonywać że go jest głoś Ashley na tym nagraniu, ale jednak mi uwierzył. Do lekcji zostało jeszcze 5min. więc zaczęłam szukać Niallera. Nigdzie go nie było, więc poszłam do klasy no i tam już był. Siadłam koło niego
-Siema. Musze ci cos powiedzieć- zaczęłam
- Co?!Będą budować Nando's koło szkoły?
- Nie. Harry mi uwierzył jak pokazałam mu nagranie w którym Ashley mówi że chce go tylko wykorzystać-powiedziałam
- Serio?! Ale jeśli to jest żart...
- To nie jest żart to jest szczera prawda Horan
- W takim razie gratulacje. W końcu przejrzał na oczy
I w tym momencie do klasy wpadła zła jak osa Ashley
- Nie daruję ci tego. Pożałujesz kiedyś że ze mną zadarłaś-powiedziała do mnie. A reszta klasy zaczęła się na nas patrzeć
- Nie sądzę. Przecież ty nawet na prostej drodze się wywalasz- powiedziałam i zaraz było słychać śmiechy innych. Ashley była zła ale skończyły jej się argumenty i odeszła do swojej ławki. Do klasy wszedł....


Przepraszam że rozdział trochę później ale całkowicie zapomniałam go dodać. Mam nadzieje że się podoba.
Następny pojawi się w środę

wtorek, 13 stycznia 2015

Rozdział 12

Nadal Oczami Alex
Obudziłam się rano była 6 kurde co tak wcześnie. Wstałam przebrałam się w ten zestaw ( bez naszyjnika) i zeszłam na dół. Postanowiłam wypróbować moje moce. Ashley siedziała w kuchni dlatego tam weszłam. Nalałam sobie soku i popatrzyłam na nią
,, Oh teraz jest idealnie. Jeszcze muszę pomalować się szminką. Ale Boże jak mi żal tego Harrego kolejny który mi uległ. Pobawię się z nim jeszcze ze dwa tygodnie i go rzucę''
To były jej myśli muszę pomóc Harremu. Muszę ja to wiem. Przypomniałam sobie że nie wzięłam naszyjnika który wczoraj dał mi Justin. Pobiegłam na górę i po drodze wzięłam też torbę i wyszłam do szkoły. Chciałabym pogadać o tym z Niallem ale nie wiem jak zareaguje. Czy mi uwierzy, czy mnie wyśmieje. No trudno na razie porozmawiam sobie jeszcze z Harrym i to dziś zaraz to lekcjach. Po drodze spotkałam Nialla
- Hej- powiedziałam
- Siemanko. I co gadałaś z Harrym?
- Tak
- I co?
- I gówno. Nic mu nie idzie przetłumaczyć. Mówiłam mu jak ona postąpiła z innymi ale ten głupi jak but z lewej nogi
- No to koniec
- A właśnie że nie koniec, to dopiero początek Niall
- Wow Alex. Co masz na myśli?
- To że już mam tego dość. Ona rządzi się jak nie wiem co myśli że ujdzie jej to wszystko na sucho. Nie tym razem.
- Myślałem że nie lubisz Harrego
- Bo nie lubię, ale tu nie chodzi o to. Chcę mu pomóc
- Rozumiem. Ja już się do tego nie wtrącam ale jeśli będziesz potrzebowała mojej pomocy, to wiedz że na pewno ci pomogę.
- Dzięki Niall, ale myślę że sama dam radę.
Lekcje mijały wyjątkowo szybko jakby ktoś specjalnie przyśpieszył czas. Ale ostatnia lekcja o była udręka. Ashley się zwolniła mówiąc że coś ja boli, więc mogłam z Harrym spokojnie pogadać. Zadzwonił dzwonek wszyscy powychodzili szybko. Pożegnałam się z Niallem widziałam że Harry jeszcze jest.
- Harry musimy pogadać
- Czego ty znowu chcesz?- powiedział a ja zaczęłam słyszeć jego myśli
,, Boże kiedy ta suka się ode mnie odczepi? Mam jej dość''
- Słuchaj wiem że jestem suką ale podaj mi jeden powód dlaczego nie chcesz mi uwierzyć?
Harry zrobił wielkie oczy, pewnie się zdziwił się że wiem
,, Skąd ona to wie. Może ma rację'' usłyszałam w jego myślach
- Przecież wiesz że mam rację- powiedziałam a on zrobił jeszcze większe oczy
,, To do jasnej cholery jest grane?''
- Nic nie jest grane Styles. Powiedz dlaczego nie chcesz mi uwierzyć?
- Bo to nie ma sensu
- Wszystko ma sens Harry, tylko nie wszyscy chcą w to uwierzyć
- Dobra a jaką mam mieć pewność że mnie nie okłamujesz?
- Jeszcze żadną ale uwierz mi jutro już będziesz miał na to dowód
- Dobra a i wiesz że moi rodzice zobaczyli nas wczoraj w parku i myślą że z tobą chodzę
- A po co mi to mówisz?
- Bo chcieliby cię poznać
- co?! Ty nie rób sobie żartów, powiedz im że nie jestem twoją dziewczyna i tyle
- Tylko że oni już cię opisali jako idealną dziewczynę a Ashley jako najgorsza
- I ?
- No chodzi o to czy nie udawałabyś Ashley przed moimi rodzicami?
- Czy ciebie do reszty pogrzało?!
- Wiem że to jest głupi pomysł, ale nie chce się z nimi kłócić i tak mam z nimi kiepskie relacje. Co chwila mają wyjazdy na długo a jak wracają to najdłużej na tydzień.
Zrobiło mi się go żal. Chyba się zgodzę, ale nie wiem
,, Alex zgódź się, przecież wiesz że musisz mu pomóc'' usłyszałam głos Justina
- No niech będzie- powiedziałam
- Dziękuje-powiedział i mnie przytulił no dobra to było dziwne
- Ja jeszcze jakoś to zrobię że nie będziesz musiała używać imienia Ashley tylko swoje i jutro spotkamy się w parku przy szkole o 18 bo o 19 będzie ta kolacja, a i najlepiej załóż jakąś sukienkę. No i oczywiście przyjadę do tego parku żeby Ashley nas nie widziała ok?
- Ok- powiedziałam
- To cześć- powiedział
No dobra no comment. Muszę teraz zdobyć dowód że mam rację. Heh chyba już wiem co zrobię. Wróciłam do domu Ashley była w salonie więc wyciągnęłam telefon w włączyłam dyktafon.
- Myślisz że nie wiem co planujesz zrobić?- powiedziałam
- Wiem ale tobie i tak nikt nie uwierzy, bo Harry już został tak omotany przeze mnie że uwierzy mi we wszytko
- I co? Uważasz że jak się będziesz tak dalej bawić bo będzie ok?
- Jak dla mnie tak. Posłuchaj mnie z Harrym to już naprawdę nie długo max. 2 tygodnie. A wiesz co jest najlepsze? Że on wydaję się być zakochany. Oj biedulek pocierpi trochę- mówiła tym swoim głosikiem a ja byłam coraz bardziej szczęśliwa.
- Co się tak szczerzysz?
- Bo ciekawa jestem jak zareaguje jak mu to pokaże.-powiedziałam uśmiechnięta i wyłączyłam dyktafon
- Nie zrobisz tego
- Owszem zrobię- powiedziałam i poszłam na górę
- Pożałujesz tego-krzyknęła Ashley ale miałam ją gdzieś. Odrobiłam lekcje i zaczęłam przeglądać książki które dziś w nocy pojawiły sie u mnie. Akurat trafiłam na książkę o historii. Była niesamowita czytanie jej zajęło mi 3h bo była na prawdę gruba 300 stron a ja nie czytam szybko. Dowiedziałam się że anioły toczą walkę z demonami tymi które kuszą ludzi do zabijania. WOW to jest coś. Gdy skończyłam pomyślałam że skoro mam poznać rodziców Harrego to muszę jakoś wyglądać. Podeszłam do szafy nie potrzebuje całego oddzielnego pomieszczenia na ciuchy. Zaczęłam grzebać w szafie i znalazłam idealną sukienkę. Jeszcze do tego szpilki jakiś lekki makijaż i tyle. Zamknęłam szafę i położyłam się ostatnio cały czas chce mi się spać i usnęłam.


Jak wam się podoba kolejny rozdział?

Następny rozdział pojawi się w piątek

niedziela, 11 stycznia 2015

Liebster Awards 2

Dziękuje za nominacje Night Changes our stroy... - story about One Direction

Pytania
1.Jaka jest twoja ulubiona książka lub film?
książka to ,, Udręka'' a film This is us

2. Lubisz horrory? Jeśli tak podaj tytuł najstraszniejszego jaki kiedykolwiek oglądałaś/eś
Lubie i najlepsza była Obecność

3. Jaka jest twoja ulubiona forma aktywnego spędzania czasu? ( bieganie, jazda na rowerze, cokolwiek)
Najbardziej lubię jeździć na rolkach i biegać

4. Kraj który chciałabyś odwiedzić i dlaczego?
 Chciałabym odwiedzić Anglię, żeby móc zwiedzić Londyn i oczywiście pójść na koncert 1D

5. Jakie są najładniejsze polskie imiona męskie i damskie według ciebie?
Męskie to Kacper, Dawid i Sebastian
Żeńskie to Julka, Natalia, Zuzia i Ola

6. Twoja ulubiona potrwa?
Nie ma takiej

7. Jeśli wygrałabyś/ wygrałbyś 2 mln złotych, co by było pierwsza rzeczą zakupioną z tych pieniędzy?
Nwm ale to na pewno był by jakiś prezent dla przyjaciół i rodziny

8. Co zazwyczaj robisz w deszczową pogodę?
Czytam książki lub słucham muzyki

9. Bogactwo czy prawdziwa miłość na zawsze?
Prawdziwa miłość

10. Jaki jest twój ulubiony serial?
Mało TV oglądam

11. Od jak dawna udzielasz się na bloggerze? Co skłoniło cię do tego?
Udzielam sie od 14 grudnia a skłoniła mnie do tego nuda chciałam zobaczyć czy komuś sie spodoba moje ff

A teraz pytania
1. Od kiedy prowadzisz bloga?
2. Twoja ulubiona cyfra
3. Do której klasy chodzisz?
4. Jaki jest twój ulubiony przedmiot?
5. Ulubiona pora roku
6. Co lubisz robić w wolnym czasie?
7. Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
8. Jaki sport lubisz najbardziej?
9. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
10.  Masz jakieś zwierzątko, jeśli tak to jakie?
11. Motto życiowe

Nominowanie blogi
That I am no longer exists
Przypadek czy przeznaczenie 
Psychic Love 
Stole my heart
Sexuality Education 
Nie Dotykaj 
Dark Angel
Black Angel
Frozen
A friend of my brother
The Dark site of my life

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 11

Dedykt dla Natalii, która cały dzień czekała na ten rozdział :)

Oczami Alex
No trudno jak nie chce mnie słuchać to proszę bardzo. Tylko że ja to wiem, ja to czuję że ona postąpi z nim tak jak z resztą. Wróciłam do domu była już 19. Mam 5h bo o północy muszę pójść do tego lasu. A teraz sobie potrenuję włączyłam muzykę i zaczęłam tańczyć. Ciekawe czy jest tu jakaś szkoła taneczna, albo jakiś klub taneczny czy coś w tym stylu. Gdy skończyłam była 21. Boże co by u porobić? Wyszłam z pokoju i gdy przechodziłam obok pokoju Ashley usłyszałam głos jej i Harrego. Jednak nic go nie obchodzi co mu mówiłam. Ehh co ja sobie nim głowę będę zawracać  Poszłam do kuchni wzięłam jabłko i wróciłam na górę. Położyłam się i zamknęłam oczy i przede mną pojawiła się twarz tego chłopaka z mojego snu zaraz jak on miał na imię? Oliver! No tak tylko tym razem miał skrzydła popatrzył na mnie i powiedział ,, dziś o północy w lesie. Nie masz się czego bać. Przyjdź'' i zniknął otworzyłam oczy i wiedziałam że muszę tam pójść. Muszę się dowiedzieć o co chodzi. Boże zaczynam wariować czy co. Przecież takie rzeczy nie zdarzają się w normalnym życiu. Wyszłam na balkon mimo że było już po 21 las nie wyglądał strasznie. Dobra może dla kogoś kto się boi po horrorach to może i straszny. Potem weszłam do pokoju i postanowiłam iść się umyć. Weszłam pod prysznic i odkręciłam wodę. Ugh! Gorąca znowu nie lubię ciepłej ani gorącej wody szczególnie w lato, wiosnę i jesień w zimę to jeszcze przeżyję. Zakręciłam ciepłą wodę i odkręciłam zimną. Idealna. Gdy skończyłam wzięłam ręcznik i owinęłam się nim. Wzięłam suszarkę i zaczęłam suszyć włosy po 10 min, były suche w końcu są długie to i suszenie ich trochę zajmuje. Zrzuciłam ręcznik i założyłam bieliznę, przez co było wiać moje tatuaże. O żadnym nikt nie miał pojęcia. Były trzy. Pierwszy to ten co dziś mi się pojawił na nodze i jeszcze jeden  prawie na szyi. założyłam ten zestaw. I wróciłam znowu
na łóżko. Była już 22. No kurwa czemu ten czas tak wolno płynie. Nawet nie wiem kiedy usnęłam.
Tym razem nie jestem w lesie. Stoję w parku bardzo mi znanym a parku w NY. Do tego parku przychodziłam z rodzicami kiedy byłam mała. Szłam przez park nikt nie zwracał na mnie uwagi, w pewnym momencie ktoś przeszedł przeze mnie to znaczy że jestem coś w tym stylu jak duch. Szłam dalej aż zobaczyłam dziewczynkę podobną do mnie... . Bo to byłam ja. Podbiegła do jakiegoś małego chłopczyka którym był mój brat Dylan, a na ławce siedzieli moi rodzice. Wszystko było idealne. Nagle mój sen się skończył bo się obudziłam zobaczyłam że jest już 23:45. Wstałam szybko i wyszłam z pokoju na korytarzu słychać było krzyki Ashley dobra spk nie będę zgadywać co robią. Wyszłam z mieszkania i poszłam do tego ogrodzenia był to płot ale stabilny z muru porośnięty roślinami. Szukałam jakieś furtki do przejścia ale nic takiego nie było nawet jakieś dziury dzięki której mogłabym przejść. No nic nie zostaje mi nic innego jak wspiąć się po tym płocie. To może być trochę trudne bo ten mur ma ze 2m a ja mam 162cm złapałam się jakieś mocnej gałęzi i zaczęłam się wspinać kiedy już byłam dosyć wysoko złapałam za koniec muru i już byłam na górze. Spojrzałam na las wyglądał całkiem ładnie. Zaczęłam zagłębiać się w lesie było cicho aż za cicho ale mi to nie przeszkadzało po 15min. Byłam w dosyć jasnym miejscu tego lasu.  Stałam bo nie miałam pojęcia czy iść dalej czy czekać.
- Jednak przyszłaś-usłyszałam za sobą głos
- Tak bo chce się dowiedzieć o co tu chodzi.
- Zaraz się dowiesz-powiedział ten blondyn Oliver- Ale najpierw poznasz jeszcze kogoś
I nagle pojawiło się dwóch chłopaków jeden miał brązowe włosy a drugi trochę ciemny blond.
- To jest Max- wskazał na bruneta-  też jest aniołem właściwie to my wszyscy jesteśmy aniołami. A ten to Justin twój anioł opiekuńczy
- Co?! Jak to mój anioł opiekuńczy
- Każdy człowiek ma swojego anioła
- Dobra a mogę wiedzieć po co miałam tu przyjść?
- Tak to był jeden powód a drugi to że nie wiedziałaś o tym ale nie będziesz już zwykłym człowiekiem
- Co masz na myśli?
- To że otrzymasz od każdego z nas dar.
- Ale dlaczego akurat ja?
- Bo to właśnie ty w ciągu jednego miesiąca zmieniłaś się i to bardzo
- I tylko dlatego?
- Nie, bo widzieliśmy jak chcesz pomóc komuś kogo nie lubisz albo nawet nie nienawidzisz-powiedział Justin
- Tak więc ode mnie otrzymasz dar oko przeszłości. To dar dzięki któremu będziesz mogła poznać historię całego życia osoby która dotkniesz- powiedział Max- Ale dzięki temu że będziesz znać przeszłość będziesz mogła poznać przyszłość ale tylko przez sen
- Ode mnie otrzymasz dar niewidzialności. Będziesz mogła wejść do pomieszczenia którego chcesz i dodatkowo będziesz mogła przechodzić przez ściany. Nikt nie będzie wiedział ani widział że tu jesteś-powiedział Oliver
- A ja dam ci dar czytania w myślach. Będziesz mogła czytać w myślach każdego kiedy zechcesz - powiedział Justin
- To na tyle ja i Max znikamy a wy musicie jeszcze coś obgadać-powiedział Oliver i zaraz zniknęli
- Alex jest jeszcze coś. Będziesz musiała nauczyć się odczytywać zaklęcia z książek które zaraz pojawią się u ciebie. Będziesz musiała nauczyć się też latać. I oczywiście musisz się ze mną kontaktować. Dzięki temu
naszyjnikowi możesz się ze mną spotkać. Możesz również zmienić jego wzór, lub zamienić go w broszkę. Jeśli będziesz chciała spotkać się ze mną musisz wypowiedzieć te słowa ,,let the time to stop because we have to meet'' i tyle. Wiem że to dużo jak na jeden dzień ale musisz się przyzwyczaić. Mam nadzieje że wykorzystasz te dary żeby pomóc Harremu.
- Nie mogę mu pomóc on nie chce mnie nawet słuchać
- Teraz masz moce możesz je wykorzystać sprawić że uwierzy ci jeśli będziesz chciała będziesz mogła zabrać go w przyszłość i mu co może się stać
- Ale jeśli to zrobię może mnie wydać że mam dar
- Masz rację to spróbuj wykorzystać to tak aby nie miał co do tego pewności- powiedział Justin
- Postaram się- powiedziałam
- No to na tyle. Za chwilę wrócisz do domu ale zanim zapomnę trzymaj ten naszyjnik i nie zdejmuj go
- Dobrze
- No to do następnego- powiedział i zniknął zostałam sama i nagle ja też zaczęłam znikać. I pojawiłam się w moim pokoju. Zobaczyłam stos nowych książek ale nie chciało mi się ich oglądać więc przebrałam się w piżamę i poszłam spać.

I jak wam się podoba nowy rozdział? Piszcie w komentarzach
Następny rozdział we wtorek

środa, 7 stycznia 2015

Rozdział 10

Oczami Harrego

Wróciłem do domu, dziś sam. Poszedłem do pokoju zrobiłem lekcje i zacząłem się zastanawiać co będę robił. Nie wiem o co im wszystkim chodzi z Ashley przecież ona jest wspaniała, coraz bardziej zaczynam się do niej przekonywać. Z Rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk sms. Otworzyłem wiadomość i zrobiłem wielkie oczy. Kurna od kogo to?!
Siedziałem tak chwilę. Może ktoś chce mnie zabić albo odegrać się za jakiegoś znajomego, albo ktoś chce coś od Ashley albo już nie wiem co. A może po prostu ten ktoś chce ze mną pogadać. Tylko po co jak ten ktoś jest ze szkoły to może się w szkole zapytać czy coś. A jak nie ze szkoły to przecież może zadzwonić albo przyjść do mnie do domu bo skoro ma mój numer to pewnie zna też adres. Ale moje rozmyślenia przerwał dzwoniący telefon. To była Ashley.
- Hej Harruś może spotkamy się dziś. Albo przyjedziesz do mnie to porobimy coś ciekawego możemy też pójść na spacer co?
- Nie wiem Ashley czy się wyrobię bo mam jeszcze ważne spotkanie
- ohhh a o której je masz?
- Eee... o 18
- Mhm... to przyjedź do mnie o 20.
- Ok to pa
- papa
I nagle mnie olśniło czemu się nie zapytać kim jest.
No dobra nadal nic nie wiem ale muszę tam pójść. Jest już 16 mam dwie godziny wolne. Włączyłem jakiś film i zacząłem oglądać ale po 10min. znudziło mi się. Zeszłem do kuchni i nalałem sobie soku pomarańczowego.Chwilę potem weszli rodzice coś wcześnie wrócili.
- Hej synku-powiedziała mama. Jak zwykle słodzi
- Hej. co tak wcześnie?
- A wyjazdy nam się trochę zmieniły wróciliśmy na dwa dni.
- Aha
- Nie cieszysz sie?
- Cieszę tylko nie długo będę wychodził
- A o której wrócisz?
- Nie wiem bo jak wrócę to jeszcze wychodzę do dziewczyny
- Masz dziewczynę? OOO to super jak ma na imię?
- Ashley. Mogę już iść? - spytałem bo by mnie dłużej męczyła
- Możesz ale jak wrócisz opowiesz nam jaka ona jest
- ok to pa
Wyszedłem i postanowiłem iść pieszo do tego parku. Było już po 17 ale już byłem na miejscu. Zaczynało się ściemniać no poza tym już październik. Czekałem i czekałem była już 18. Zobaczyłem Alex jak wchodzi do parku co ona tu robi? Zaczęła iść w moją stronę. Co?! Przecież ona nie mogła tego napisać. Nie ma do mnie numeru. Ale przecież Niall mógł jej dać.
- No witam jednak przyszedłeś
- Tylko po to żeby dowiedzieć się od kogo jest ten sms- powiedziałem i wstałem z ławki. Chciałem odejść ale złapała mnie za ramię
- Słuchaj. Sama nie mam ochoty z tobą rozmawiać ale musisz mnie wysłuchać
- No to mów
- Radzę ci nie zadawać się z Ashley
- To tyle?
- Nie bo ja wiem że to jest dla ciebie nie ważne ale uwierz mi ona tak robiła z wieloma.
- Nie wierzę ci
- Mi nie musisz wierzyć ale mogę dać ci numery do tych chłopaków oni ci powiedzą jaka ona była.
- Nie dzięki. Ja wiem co robię i wiem że będę z nią szczęśliwy
- Masz rację będziesz ale najwyżej przez miesiąc. Harry wielu takich było co jej uległo a potem ona ich po miesiącu rzucała i potem w szkole drwiła z nich. Uwierz mi.
- Czemu mam ci wierzyć co? Podaj mi jeden powód
- Wiesz dlaczego bo kiedyś taka nie byłam wszystkich takich chłoptasiów miałam gdzieś i było mi ich żal że są tak naiwni i żadnego nie ostrzegłam przed nią, a ciebie tak
-Może i to dobry powód ale wiesz jakoś nie chce mi się wierzyć.
Powiedziałem to a Alex spuściła głowę. Nad czymś myśląc.I nagle podniosła głowę i spojrzała mi prosto w oczy.
- Dobra jak chcesz to mi nie wierz nie obchodzi mnie już to tylko żebyś potem nie żałował że mnie nie posłuchałeś. To cześć
powiedziała i odeszła. Sam już nie wiem może i ma rację. Ehh dobra wracam do domu
Po 15min. byłem w domu. Weszłem ale rodziców nie było. Poszedłem do salonu i włączyłem tv. Po 20 minutach przyszli.
- Hejo. Gdzie byliście?
- A na spacerze a parku
Na ten moment pomyślałem że w tym co ja ale przecież jest wiele parków
- A w którym?
- A tym koło twojej szkoły. A i ta dziewczyna z którą rozmawiałeś to pewnie Ashley?
- To znaczy...- nie dokończyłem bo mi przerwali
- Muszę przyznać że naprawdę jest śliczna-powiedziała mama
- Zgadzam się i poza tym wydaje mi się że idealnie do ciebie pasuje. Podobny styl ubierania się i szczerze nie widziałem u niej dużo makijażu
- A to jest duży plus Harry a wiesz czemu?
- Nie wiem? Ale...
- Dlatego że dziewczyna która bardzo dużo się maluje nie wygląda zbyt zachwycająco.
- A i dobrze że nie jest blondynką bo one nie zawsze są stałe w uczuciach-powiedział tata
- To prawda a i jeszcze wiesz czemu idealnie trafiłeś? No właśnie nie wiesz bo zobacz w tych czasach dziewczyny noszą króciutkie sukienki i szpilki a Ashley była ubrana zupełnie inaczej
- Dobrze ale posłuchaj mnie...
- Poczekaj Harry to i tak na pewno nie jest aż tak ważne co ci chcemy powiedzieć. No zaproś ją do nas w piątek na kolację. Chcemy ją poznać
- Dobra.-powiedziałem i szybko wyszedłem. Boże co ja mam teraz zrobić? Przecież podobają im się cechy Alex a Ashley raczej nie bo ona szczerze nosi dużo makijażu, krótkie sukienki i szpilki i jest blondynką. Ale przecież nie przyprowadzę Ashley bo może być źle. Będę musiał im powiedzieć całą prawdę no może nie cała, ale porozmawiam z nimi jutro.


Hej! Następny rozdział będzie w piątek. Mam nadzieje że się podoba ;)

niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 9

Weszłam do domu i zastałam w salonie Harrego i Ashley. No kurwa bez przesady jak chce do niej przychodzić to niech sobie przychodzi ale bez przesady jest po 22. Siedzieli a raczej Harry siedział a Ashley leżała nim i oglądali film. Pokręciłam głową i poszłam na górę. 
Umyłam się i wskoczyłam na łóżko. Nie chciało mi się spać. Więc zaczęłam pisać z Lukiem
*rozmowa sms* * A-Alex L-Luke*
A- Hejo
L- Siema co tam u ciebie?
A- ,, nic’’ a co u ciebie?
L- nudy ale coś się stało bo to nic w cudzy słowiu coś znaczy.
A- nom mam taki problem z kolegą 
L- Zaczekaj to zadzwonie będzie lepiej gadać

*rozmowa tel.*
- No co tam się dzieje a tym kolegą?
- Długa historia.
- Opowiadaj mamy dużo czasu.
- Ok.
No i zaczęłam mu wszystko od początku opowiadać. Zajęło mi to 20min.
- No to koniec
- WoW. Muszę przyznać że nieźle się wpakował.
- No co ty nie powiesz. Lepiej poradź mi co mam z tym zrobić. 
- A co martwisz się o niego?
- Nie tylko po prostu nie chcę żeby Ashley miała z tego kolejną satysfakcję. Przecież wiesz jak jest. Nie raz wyśmiewała się z tych co jej ulegli.
- W sumie masz rację. Najlepiej pogadaj z nim. 
- Dobry pomysł ale zrobię to na osobności. Dzięki za pomoc.
- Nie ma sprawy. Alex?
- Co?
- Zagraj mi coś na gitarze. Dawno nie słyszałem jak grasz.
- Dobra a co byś chciał?
W między czasie przełączyłam na głośnomówiący i wzięłam gitarę.
- A co zaproponujesz ?
- Może Ed Sheeran The a team ?
- OOO świetnie
Zagrałam mu trwało to 2min. Bo nie grałam całej piosenki.
- Świetnie jak zawsze
- Dzięki ja już kończę bo nie wiem która jest u ciebie ale u mnie jest 23.
- to późno u mnie jest 18 to papa.
- Pa.
I koniec rozmowy. Tak naprawdę nie mam zamiaru iść spać. Wyszłam na balkon całe szczęście że jest z tyłu domu. Usiadłam na balustradzie robiąc tak że nogi zawisły w powietrzu. Mogłabym zeskoczyć ale czy się opłaca? Nie. Zaczęłam się rozglądać nigdy wcześniej nie zwracałam na to uwagi. O nawet niedaleko jest las. Trzeba będzie się przejść tylko kiepsko że jest za ogrodzeniem. Z Roz myśleń wyrwał mnie dźwięk opon samochodu. No tak pewnie Harry odjechał. Muszę z nim pogadać i to na serio zanim ona go sobie całkowicie omota. Upiór normalnie. Ale kiedy ja z nim pogadam? W szkole na pewno nie bo tam dużo ludu a poza tym na pewno cały czas będzie z Ashley. A jego numeru też nie mam. Ugh! Będę musiała w to wszystko wtajemniczyć Nialla bo ona na pewno ma. Jutro z nim pogadam. Siedziałam, siedziałam i siedziałam bez ruchu, prawie nie oddychałam tylko patrzyłam się w ten las. Coś mnie kusi żeby tam pójść ale mam przeczucie że coś się może stać. W końcu jest pierwsza rano a i tak o tej godzinie nie brakuje ludzi. Mam dość idę spać. Weszłam do pokoju i zamknęłam drzwi od pokoju i balkonu, nastawiłam budzik na 6:00. No pięknie mam 5 godzin spania. Ehh. Położyłam się spać i usnęłam.

* Sen*
Idę po lesie nie wiem gdzie jestem, chcę się wrócić ale nie mogę. Moje nogi idą same w tą stronę zagłębiam się w lesie. Zachodzi słońce. Zaczynam panikować, ale dalej idę po paru minutach już jest ciemno i nagle się zatrzymuje. Stoję i nie ruszam się. Nagle wszystkie drzewa zaczynają być czarne łącznie z liśćmi. Co to ma do cholery być?! Rozglądam się zaczyna robić się mgła. I nagle pojawił się przede mną pewien blondyn 
- Hej jestem Oliver. Nie musisz mi mówić kim jesteś ja wiem wszystko
- To w takim razie co ja tu robię?
- Po prostu jesteś. Nie jesteś tu bez przyczyny. Zauważyłem że bardzo chcesz pomóc temu Harremu. Ale uwierz mi to nie takie proste gdy ktoś kogoś omota to jest wtedy trudno mu tą osobę wybić z głowy nie wiedząc nawet o czym myśli
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Że nie będziesz już zwykłą osobą. Musisz tylko przyjść do lasu dzisiejszej nocy a wszystko ci wyjaśnię a żeby nie zdawało ci się że to tylko sen będziesz miała zmamię a jak to u was zwykłych ludzi to po prostu tatuaż. 
- Ale…
- Pamiętaj dziś w nocy przyjdź najlepiej o północy.
Nie zdążyłam nic powiedzieć bo zaczęłam oddalać się z tego miejsca coś mnie ciągnęło.
 *koniec*
Obudziłam się wstałam i praktycznie od razu wiedziałam że to nie był sen, gdyż ten tatuaż był bardzo widoczny.Wstałam i poszłam do łazienki, potem przebrałam się w zwykłe czarne podarte dzinsy, białą bluzkę, czarne botki  i fioletową koszule w kratę i wyszłam cały czas myślałam o tym śnie o co chodzi temu chłopakowi. Nie wiem czy mam tam iść. Mam jeszcze dużo czasu żeby się zastanowić na razie muszę wszystko wyjaśnić Niallowi żeby dał mi ten numer do Harrego. Droga minęła jakoś szybko. Weszłam do klasy i usiadłam z Niallem. A Pan Styles siedział z Ashley przed nami. Mam złe przeczucie że zaraz ona coś powie żeby mnie upokorzyć.
- Hej- powiedział Niall
- Siema
- Jak tam po filmie? Mam nadzieje że się nie bałaś?
- No coś ty! Bałam się nawet poduszki
- heh wiem że nie.
Spojrzeliśmy na siebie i Niall zaczął się śmiać na całą klasę a ja tak po cichu. Kiedy skończyliśmy a to trwało jakieś 2 min. Harry z Ashley coś sobie szeptali. (Kurwa ciekawe co. Dobra pójdę dziś do tego gościa.) I zaczęli się lizać. Wymieniliśmy z Niallem spojrzenia. Chciałam już z nim pogadać o tym numerze do Harrego, ale wszedł nauczyciel. Więc wyrwałam kartkę i zaczęłam pisać z Niallem
Ja: Niall masz numer do Harrego?
Niall: Mam a po co ci?
Ja: Chciałabym z nim pogadać
Niall: Serio? W końcu może to coś pomorze
Ja: Wątpię ale pogdam z nim, dlatego chce jego numer bo nie chcę w szkole, ani po szkole.
Niall: Rozumiem ale czemu/
Ja: Bo na 99% będzie cały czas z Ashley a poza tym wolę w czerty oczy
Niall: ok jak wolisz 48*nr. telefonu*
Ja: dzięki
No jakoś poszło. Resztę lekcji przesiedziałam jak na szpilkach śpieszyło mi się do domu chciałam w końcu mieć to z głowy. Na ostatniej lekcji to już odliczałam minuty a potem sekundy. Boże ile jeszcze? Gdy zadzwonił dzwonek wypadłam z klasy jak oparzona ale Niall mnie dogonił
- WoW. Gdzie się tak spieszysz?
- do domu. Sorry Niall ale naprawdę mi się śpieszy.
- Ok nie ma sprawy ale zgadamy się później
- Jasne to pa
- pa.
Poszłam szybko do domu rzuciłam torbę na łóżko i zrobiłam lekcje i postanowiłam napisać do Harrego.
Już wyciągnęłam telefon....





Jak wam się podoba ten rozdział? Piszcie komentarze




sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 8

Oczami Alex
Weszłam wkurzona do pokoju. Ona myśli że mnie to interesuje? Jak sam chce niech się na własnej skórze przekona jaka ona jest. Nie będę sobie nim głowy zawracać. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic, w końcu chodziłam biegać.
Przebrałam się w ten zestaw i położyłam się na łóżku. Wzięłam laptopa i weszłam na skype. I zaraz przyszło mi powiadomienie że Niall chce ze mną rozmawiać, zaakceptowałam i zobaczyłam jego mordkę na ekranie
- Hej
- Siema
- Co tam u ciebie?
- A same nudy a co u ciebie?
- Też
- Wiesz że Harry i Ashley są razem?
- Co?! Ty chyba sobie żartujesz
- Nie, Ashley sama mi to powiedziała.
- To nieźle i co teraz zrobimy?
- Nie wiem ja mam to gdzieś. Próbowałeś z nim rozmawiać i nic to nie dało, niech sam się przekona jaka ona jest.
- Może i masz rację. Co dziś robisz?
- Jeszcze nic a co?
- To może pójdziemy do kina?
- Ok a o której?
- Przyjdę po ciebie o 20 bo film zaczyna się o 20:30
- Ok a na jaki film?
- Zobaczysz
- Oj weź mi powiedz
- Nie to niespodzianka
- Ehh... niech ci będzie
- Ok to wyślij mi tylko potem swój adres.
- Ok
- To ja już musze lecieć papa
- Pa
No to koniec naszej rozmówki. Jest 12 mam 8 godzin wolnego. Ehhh... . Co by tu porobić. Postanowiłam porysować.  Narysowałam Luke'a. No nawet mi wyszło. Heh taka skromność. Potem zeszłam na dół i zrobiłam sobie lunch. Minęła godzina. Ugh! Wróciłam do pokoju. Włączyłam znowu laptop i muzyczkę i zaczęłam tańczyć. Ale nie dużo bo nie chciało mi się. Potem wzięłam jakąś książkę i zaczęłam czytać. Muszę przyznać że mnie wciągnęła. Poczytałam z 1,5 godziny. I znowu zaczęłam się nudzić. Więc wzięłam gitarę i pograłam trochę. Była 14:30. No ile jeszcze?! Położyłam się znowu i usnęłam. 

4h później 
Obudziłam się i była 18:30. Oh, Yeah. Już nie dużo. Wstałam i usłyszałam że ktoś przyjechał. Podeszłam do drzwi i nasłuchiwałam. Według mnie to był Harry i się chyba nie myliłam, jego głos rozpoznam wszędzie. Było na początku słychać ich śmiechy a potem weszli do pokoju Ashley. Odeszłam od drzwi i włączyłam tv i oglądałam do 19. Potem wstałam i poszłam się przebrac znowu, no ale w nocy jest przecież zimno. Założyłam ten zestaw i akurat była 20. Wyszłam z domu a Niall akurat podszedł pod mój dom. 
- Hej. Niech zgadnę Harry przyjechał
- Hej. Tak skąd wiesz?
- Jego auto poznam wszędzie
Szliśmy w ciszy, ale postanowiłam ją przerwać
- To jaki to film?
- Horror
- Niech zgadnę. Myślałeś że będę się bać?
- Tak
- To źle myślałeś
- Trudno
Podeszliśmy pod kino. Chciałam zapłacić chociaż za siebie ale Niall mi nie pozwolił. 

2h później 
Właśnie wyszliśmy z kina. Muszę przyznać że film był świetny. Wracaliśmy przez park
- Alex może ty pogadasz z Harrym?
- Nie sądzę że będzie chciał mnie słuchać
Po 15min byliśmy pod moim domem. 
- Dzięki za fajny wieczór
- Nie ma sprawy. Następna będzie komedia
- Spoko to pa
- Pa
Niall odszedł a ja ruszyłam w stronę domu...


Jak się wam podoba ten rozdział?
Następny rozdział pojawi się w poniedziałek lub wtorek

czwartek, 1 stycznia 2015

Rozdział 7


Oczami Nialla
Zostaliśmy sami z Harrym. Dobrze że przynajmniej Alex zabrała gdzieś Zayna
- Słuchaj stary. Nie jestem za tym żebyś spotykał się z Ashley- powiedziałem prosto z mostu
- A co zabronisz mi?
- Nie ale nie chcę żeby cię zraniła.
- Nie zrani mnie ona taka nie jest. Jest zupełnie inna niż Alex i to chyba lepiej
- No właśnie chyba. Stary przecież to widać na pierwszy rzut oka że to dziwka.
- Wiesz co nie wtrącaj się jak o niej nic nie wiesz
- Ale Alex wie i to dużo
- Boże co ty masz z ta Alex zakochałeś się czy co?
- Nie ale ja lubię i nie rozumiem dlaczego tak się na nią uparłeś przecież już zaczynaliście się przyjaźnić
- No właśnie zaczynaliśmy ale…
- Ale co?
- Nic. Wychodzę
- Jak chcesz Harry tylko pamiętaj że cię ostrzegałem.
I wyszedł boże jaki on głupi i ślepy.


Oczami Alex
Byliśmy w parku a że była fontanna + my to jest głupawka. Heh byliśmy cali mokrzy. Potem już trochę wyschliśmy i zaczęliśmy iść w stronę pizzerii. Gdy byliśmy przed wejściem ja już byłam sucha a Zayn miał jeszcze mokre włosy ale tak trochę. Wzięliśmy sobie pizzę i do tego colę. Byliśmy tam ze 2h i około 22:00 wróciliśmy. Niall spał a Harrego nie było. Poszłam pierwsza do łazienki i po 10 min. Wyszłam i potem poszedł Zayn. Usnęłam szybko ale zdążyłam zauważyć że Harrego nie ma. A niech se robi co chce tylko żeby potem nie płakał. Heh a w ogóle on ma jakieś uczucia bo nie sądzę.

Kolejne dni mijały szybko. Harry nie odzywał się do mnie i Nialla, tylko do Zayna a ten z kolei dowiedział się o wszystkim. I na koniec Ashley owinęła sobie Harrego wokół palca. Boże żal mi go i jej. Ale co tam kiedyś się przekona jaka ona jest, bo założę się że na pewno się w nim nie zakocha. Po tygodniu wróciliśmy do domu. Właśnie siedzę sobie w autobusie z Niallem bo Zayn usiadł z Lou a Harry z Ashley i się migdalą. To jest obrzydliwe. Moje nowe postanowienie nie mieć chłopaka chyba że takiego w którym się naprawdę zakocham. Droga powrotna minęła o wiele szybciej niż wcześniej.
O 20 byliśmy już w Londynie. Oh, yeah. Niedługo będę w domu.
Niall odwiózł mnie pod sam dom.
- Dzięki za podwózkę. Pa-powiedziałam
- nie ma za co. Pa- powiedział
Zamknęłam drzwi od samochodu i poszłam w stronę drzwi do domu. I chwilę potem byłam już w swoim pokoju. Poszłam do łazienki umyć się i na koniec spać.

Oczami Harrego
Nie chciałem z nimi gadać tylko Zayn okazał się normalny. O co im chodzi z Ashely przecież ona jest wspaniała. Nie mam zamiaru się nimi przejmować. Po powrocie z wycieczki pojechaliśmy z Ashley do mnie,  akurat rodziców nie było.
- Harry nie przeszkadza ci że jestem przyrodnią siostrą Alex?
- Nie no coś ty. Dlaczego to miałoby mi przeszkadzać?
- Bo ona jest okropna. Cały czas się z nią męczę nie mam z nią życia
- Aż tak jest źle?
- Tak
Nie mogłem w to uwieżyć. Wiedziałem że Alex nigdy nikomu nie ustępuje i czasem potrafii powiedzieć za dużo ale jeśli to co mówi Ashley jest prawdą to jest też niezłą aktorką i zołzą.
Zaparkowaliśmy przed moim domem i zaprowadziłem Ashley do swojego pokoju.
- Muszę przyznać że masz tu bardzo ładnie- powiedziała i przybliżyła się do mnie.
- Mhm… dzięki
No i poszło spędziłem z Ashley cudowną noc. Bez ubrań jest bardzo ładna.

Następny dzień
Nadal oczami Harrego
Obudziłem się obok Ashely była odwrócona, więc zacząłem całować jej szyję. Coś tam mruknęła ale odwróciła się w moją stronę z uśmiechem
- Jak się spało?
- Z tobą bardzo dobrze- powiedziała
- Wiesz Harry muszę ci coś powiedzieć
- A co?
- Kocham cię.
Powiedziała to i ucieszyłem się ale jakoś nie czułem nic więcej poza radością ni zupełnie nic. To była pustka wypełniona odrobiną światła.
- Ja też- powiedziałem to bo nie chciałem jej zranić może się jeszcze do niej przekonam
- Czyli będziemy razem?
- Tak. Zostań tu ja pójdę zrobić śniadanie
- Dobrze misiu.
Założyłem bokserki i zeszłem na dół biorąc ze sobą po drodze spodnie. Ashley zeszła po 20 min. A ja zdążyłem przygotować naleśniki. Po śniadaniu odwiozłem ją do domu. I wróciłem.

Oczami Alex
Obudziłam się o 9:00 dobrze że po tej wycieczce zrobili nam jeszcze jeden dzień wolny. Wstałam i poszłam do łazienki umyłam się i założyłam czarne legginsy, miętową bluzkę, białe długie converse i postanowiłam iść pobiegać.

2h później
Wróciłam do domu i niestety na korytarzu zastałam Ashely która wyraźnie na coś albo kogoś czekała
- No witam witam- boże jaki ona ma okropny głos. Brrr. Aż mnie trząchnęło
- Czego?
- Wiesz co byłam dziś całą noc u Harrego. No zgaduj co robiliśmy
- I tak mnie to nie obchodzi. Więc nie musisz się chwalić
- Jesteśmy ze sobą- myślałam że padnę ale nie dałam tego po sobie poznać
- No i?
- nie obchodzi cię to?!
- No brawo Amerykę odkryłaś
- Bardzo śmieszne

- Spadaj- powiedziałam to i poszłam na górę do pokoju.



Tak jak miało być jest kolejny rozdział.
Jak wam minął sylwester i nowy rok?