środa, 7 stycznia 2015

Rozdział 10

Oczami Harrego

Wróciłem do domu, dziś sam. Poszedłem do pokoju zrobiłem lekcje i zacząłem się zastanawiać co będę robił. Nie wiem o co im wszystkim chodzi z Ashley przecież ona jest wspaniała, coraz bardziej zaczynam się do niej przekonywać. Z Rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk sms. Otworzyłem wiadomość i zrobiłem wielkie oczy. Kurna od kogo to?!
Siedziałem tak chwilę. Może ktoś chce mnie zabić albo odegrać się za jakiegoś znajomego, albo ktoś chce coś od Ashley albo już nie wiem co. A może po prostu ten ktoś chce ze mną pogadać. Tylko po co jak ten ktoś jest ze szkoły to może się w szkole zapytać czy coś. A jak nie ze szkoły to przecież może zadzwonić albo przyjść do mnie do domu bo skoro ma mój numer to pewnie zna też adres. Ale moje rozmyślenia przerwał dzwoniący telefon. To była Ashley.
- Hej Harruś może spotkamy się dziś. Albo przyjedziesz do mnie to porobimy coś ciekawego możemy też pójść na spacer co?
- Nie wiem Ashley czy się wyrobię bo mam jeszcze ważne spotkanie
- ohhh a o której je masz?
- Eee... o 18
- Mhm... to przyjedź do mnie o 20.
- Ok to pa
- papa
I nagle mnie olśniło czemu się nie zapytać kim jest.
No dobra nadal nic nie wiem ale muszę tam pójść. Jest już 16 mam dwie godziny wolne. Włączyłem jakiś film i zacząłem oglądać ale po 10min. znudziło mi się. Zeszłem do kuchni i nalałem sobie soku pomarańczowego.Chwilę potem weszli rodzice coś wcześnie wrócili.
- Hej synku-powiedziała mama. Jak zwykle słodzi
- Hej. co tak wcześnie?
- A wyjazdy nam się trochę zmieniły wróciliśmy na dwa dni.
- Aha
- Nie cieszysz sie?
- Cieszę tylko nie długo będę wychodził
- A o której wrócisz?
- Nie wiem bo jak wrócę to jeszcze wychodzę do dziewczyny
- Masz dziewczynę? OOO to super jak ma na imię?
- Ashley. Mogę już iść? - spytałem bo by mnie dłużej męczyła
- Możesz ale jak wrócisz opowiesz nam jaka ona jest
- ok to pa
Wyszedłem i postanowiłem iść pieszo do tego parku. Było już po 17 ale już byłem na miejscu. Zaczynało się ściemniać no poza tym już październik. Czekałem i czekałem była już 18. Zobaczyłem Alex jak wchodzi do parku co ona tu robi? Zaczęła iść w moją stronę. Co?! Przecież ona nie mogła tego napisać. Nie ma do mnie numeru. Ale przecież Niall mógł jej dać.
- No witam jednak przyszedłeś
- Tylko po to żeby dowiedzieć się od kogo jest ten sms- powiedziałem i wstałem z ławki. Chciałem odejść ale złapała mnie za ramię
- Słuchaj. Sama nie mam ochoty z tobą rozmawiać ale musisz mnie wysłuchać
- No to mów
- Radzę ci nie zadawać się z Ashley
- To tyle?
- Nie bo ja wiem że to jest dla ciebie nie ważne ale uwierz mi ona tak robiła z wieloma.
- Nie wierzę ci
- Mi nie musisz wierzyć ale mogę dać ci numery do tych chłopaków oni ci powiedzą jaka ona była.
- Nie dzięki. Ja wiem co robię i wiem że będę z nią szczęśliwy
- Masz rację będziesz ale najwyżej przez miesiąc. Harry wielu takich było co jej uległo a potem ona ich po miesiącu rzucała i potem w szkole drwiła z nich. Uwierz mi.
- Czemu mam ci wierzyć co? Podaj mi jeden powód
- Wiesz dlaczego bo kiedyś taka nie byłam wszystkich takich chłoptasiów miałam gdzieś i było mi ich żal że są tak naiwni i żadnego nie ostrzegłam przed nią, a ciebie tak
-Może i to dobry powód ale wiesz jakoś nie chce mi się wierzyć.
Powiedziałem to a Alex spuściła głowę. Nad czymś myśląc.I nagle podniosła głowę i spojrzała mi prosto w oczy.
- Dobra jak chcesz to mi nie wierz nie obchodzi mnie już to tylko żebyś potem nie żałował że mnie nie posłuchałeś. To cześć
powiedziała i odeszła. Sam już nie wiem może i ma rację. Ehh dobra wracam do domu
Po 15min. byłem w domu. Weszłem ale rodziców nie było. Poszedłem do salonu i włączyłem tv. Po 20 minutach przyszli.
- Hejo. Gdzie byliście?
- A na spacerze a parku
Na ten moment pomyślałem że w tym co ja ale przecież jest wiele parków
- A w którym?
- A tym koło twojej szkoły. A i ta dziewczyna z którą rozmawiałeś to pewnie Ashley?
- To znaczy...- nie dokończyłem bo mi przerwali
- Muszę przyznać że naprawdę jest śliczna-powiedziała mama
- Zgadzam się i poza tym wydaje mi się że idealnie do ciebie pasuje. Podobny styl ubierania się i szczerze nie widziałem u niej dużo makijażu
- A to jest duży plus Harry a wiesz czemu?
- Nie wiem? Ale...
- Dlatego że dziewczyna która bardzo dużo się maluje nie wygląda zbyt zachwycająco.
- A i dobrze że nie jest blondynką bo one nie zawsze są stałe w uczuciach-powiedział tata
- To prawda a i jeszcze wiesz czemu idealnie trafiłeś? No właśnie nie wiesz bo zobacz w tych czasach dziewczyny noszą króciutkie sukienki i szpilki a Ashley była ubrana zupełnie inaczej
- Dobrze ale posłuchaj mnie...
- Poczekaj Harry to i tak na pewno nie jest aż tak ważne co ci chcemy powiedzieć. No zaproś ją do nas w piątek na kolację. Chcemy ją poznać
- Dobra.-powiedziałem i szybko wyszedłem. Boże co ja mam teraz zrobić? Przecież podobają im się cechy Alex a Ashley raczej nie bo ona szczerze nosi dużo makijażu, krótkie sukienki i szpilki i jest blondynką. Ale przecież nie przyprowadzę Ashley bo może być źle. Będę musiał im powiedzieć całą prawdę no może nie cała, ale porozmawiam z nimi jutro.


Hej! Następny rozdział będzie w piątek. Mam nadzieje że się podoba ;)

5 komentarzy:

  1. Jej!!! Rodzice Hazzy od razu polubili Alex a nawet jej nie znają <3 Coż czekam na nn!! Dzięki za to że tak często dodajesz rozdziały :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku świetny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzi mi sie podoba

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz niesamowite pomysły. Bardzo ciekawy jest ten rozdział i na pewno następny też mnie powali.

    OdpowiedzUsuń