czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 14

Do klasy wszedł nauczyciel, a zaraz za nim Harry. Wyglądał normalnie choć zdaje mi się że doszło do nie złej kłótni, bo przecież Ashley nie robiłaby hałasu na całą klasę. Usiadł w ławce obok mnie. Lekcja minęła szybko. Potem wyszliśmy przy drzwiach czekał Harry. Chyba na mnie bo Ashley już wyszła, Niall i Zayn też.
- Chodź-powiedział i załapał mnie za rękę
- Gdzie mnie ciągniesz?- spytałam
- Zobaczysz- powiedział
- No nie możesz mi powiedzieć?
- Nie
Wyszliśmy i Harry zaprowadził mnie do swojego samochodu.
- Wsiadaj- otworzył mi drzwi.
Posłusznie zajęłam miejsce i zaraz Harry tez wsiadł do samochodu. Ruszyliśmy
- Chodziłaś kiedyś na wagary?
- Żeby to raz
- Czemu?
- Zazwyczaj albo nie chciało mi się iść albo szłam na treningi
- WoW. Co ternowałaś?
- Chodziłam do szkoły muzycznej. Wiesz taniec, gra na instrumentach i śpiewanie.
- To jak chodziłaś do zwykłej szkoły?
- No tak jak teraz tylko do szkoły tanecznej chodziłam po lekcjach-powiedziałam
- WoW i jak ty się z tym wszystkim wyrabiałaś?
- Mówiłam że czasem nie chodziłam do szkoły
- No tak
Zauważyłam że wyjechaliśmy z miasta. Trochę mnie to zaniepokoiło bo mało znam Harrego
- Nie jesteś zła że wrobiłem cię w spotkanie w moimi rodzicami?
- Na początku może trochę i byłam ale teraz nie
- To dobrze i jednak przyjadę po ciebie do twojego domu ok?
- Ok
Jechaliśmy juz z pół godziny
- No powiedz mi gdzie jedziemy
- Już jesteśmy nie daleko-powiedział z tym swoim uśmiechem
Po 10 min. byliśmy chyba na miejscu
- Chodź- Harry złapał mnie za rękę i prowadził sama nie wiem gdzie. Ale nagle stanęliśmy.
- Musisz zamknąć oczy-powiedział
- Nie- zaczęłam się z nim drażnić
- Nie? jesteś tego pewna
- Tak
Przeszedł koło mnie i stanął za mną i zatkał mi oczy rękoma
- No teraz możemy iść
- Ale ja nić nie widzę
- I o to chodzi.
Szliśmy może ze 2 min.
- Już możesz otworzyć oczy- powiedział i zabrał ręce z moich oczu.
To miejsce było naprawdę piękne. Małe stawy, rośliny, dookoła las.
- Jejku jak tu pięknie- powiedziałam
- Super że ci się podoba-powiedział 
Przeszliśmy na mostek i siedliśmy
- Kiedyś często tu przyjeżdżałem-powiedział
- Kiedyś? To teraz już tego nie robisz?
-Nie.- urwał krótko
Nie chciałam pytać dlaczego, bo może by go to rozzłościło a nie chciałam tego psuć. Siedzieliśmy tak w ciszy
- Ashley jest twoją rodzoną siostrą?
- Nie, jest przyrodnią. Możemy już o tym nie gadać nie lubię rozmawiać o rodzinie.
- Spoko. Wracamy?
- Ok
Wstaliśmy i ruszyliśmy do samochodu. Jechaliśmy całą drogę było cicho. Nie odzywaliśmy się do siebie. Położyłam głowę na szybie i nagle zaczęło padać. Zauważyłam, że Harry spojrzał na mnie ale nie zwracałam na to uwagi. Nie chciałam rozmawiać o rodzinie ani wypytywać o jego rodzinę bo i ja bym musiała coś powiedzieć. A tego bym nie chciała. Harry odwiózł mnie pod sam dom
- Dzięki że pokazałeś mi to miejsce było piękne-powiedziałam- To cześć
- Przyjadę po ciebie o 18. Pa
Wyszłam z samochodu i zamknęłam drzwi. I weszłam do domu była dopiero 12 a ja już miałam dosyć tego dnia. Weszłam do pokoju i rzuciłam sie na łóżko. Długo nie poleżałam bo zadzwonił mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz to był Ash.
*rozmowa tel*
- Siema Alex. Jak tam w Londynie?
- Hej. Da się przeżyć. A co w Ny?
- Po staremu, no znaczy prawie bo ciebie nie ma. Przyjedziesz do nas na święta?-spytał
- Może -powiedziałam
- Oj no proszę przyjedź. Przecież wiesz że święta, śnieg i cała nasza czwórka to jest coś lepszego niż wygrać w totka.
- Wiem. Postaram się przyjechać-powiedziałam
- Oh, Yeah. Chłopaki zgodziła się- krzyknął Ash nie do mnie ale było go słychać przez telefon.
- Nie ciesz sie aż tak, bo się może rozmyśle-powiedziałam
- Dobra. Ja już idę papa
- Pa. 
- A i jeszcze jedno. Wiedz że będę dzwonił
- ok 
Odłożyłam telefon i dalej leżałam. Postanowiłam sprawdzić moje moce, bo chyba tak je mogę nazywać. Ciekawe czy mogę podnosić różne przedmioty. Spojrzałam na poduszkę na fotelu, no w końcu musi to być coś lekkiego żeby jak upadnie nie zbiło się. Wyciągnęłam rękę w kierunku poduszki i zaczęłam ją podnosić. Jest udało się. Odłożyłam poduszkę na miejsce. Wstałam i nie wiedziałam co mam teraz robić. Zaczęłam się zastanawiać jaki sens ma życie. Według wielu ludzi, każdy najpierw powinien się uczyć, potem znaleźć sobie drugą połówkę, założyć rodzinę i umrzeć taka prawda. Zeszłam do salonu i włączyłam tv. Jak zwykle nic ciekawego posiedziałam z godzinę i poszłam z powrotem na górę. I znowu na łóżko tym razem z nudów usnęłam 
2h później
Obudziłam się i była już 16 wstałam i poszłam o łazienki się umyć.
Potem wybrałam tą sukienkę i zwykłe czarne szpilki. Przejrzałam się w lustrze i stwierdziłam że nie wyglądam najgorzej. Jest ok. Była juz 17. Jeszcze godzina. Nagle przyszedł mi sms. Był od Harrego.
*rozmowa sms*
- I jak gotowa, czy się szykujesz?
- Można powiedzieć że gotowa a co?
- A nic tak się pytam. Mam nadzieję że założyłaś sukienkę
- Założyłam
- Jaką?
- Zobaczysz jak przyjedziesz
- Ehh... niech będzie
* koniec*
Odłożyłam telefon. I usiadłam w fotelu. Wzięłam jedną z książek która leżała na stoliku i zaczęłam czytać. Tak mnie wciągnęła że gdy ktoś zadzwonił do drzwi to aż podskoczyłam. Wzięłam czarną marynarkę i włożyłam do niej telefon i zeszłam na dół, otworzyłam drzwi i stał tam Harry oparty o framugę drzwi...



Przepraszam że tak późno rozdział. W środę nie miałam czasu żeby dodać rozdział :( Następny będzie w niedzielę

4 komentarze:

  1. Kocham aaaaaa czemu w takim momencie kocham kocham i jeszcze raz kocham !!!!!!! Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :* !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski czekam na next :D :* jestem uzależniona :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super sukienko jest piekna jak inne obrazki <3<3

    OdpowiedzUsuń