poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 15

Oczami Harrego
Przygotowania w domu trwały, w sumie to się cieszę że zaprosiłem Alex. Było już za dwadzieścia 18. Więc pojechałem po Alex do jej domu. Zadzwoniłem do jej drzwi i otworzyła mi i wyglądała pięknie aż mnie zatkało.
- WoW. Wyglądasz pięknie
- Dziękuje- odpowiedziała
Wziąłem ją za rękę i pociągnąłem w stronę samochodu. Gdy już tak jechaliśmy nie mogłem się na nią napatrzeć. Wyglądała niesamowicie. Jechaliśmy z 15min. wysiadłem i chciałem jej otworzyć drzwi ale mnie wyprzedziła, chyba nie jest przyzwyczajona żeby ktoś otwierał jej drzwi. Poszliśmy w stronę domu otworzyłem drzwi i od razu moja mama napadła na Alex
- Witaj Alex, Tak się ciesze że przyjechałaś. Harry opowiadał nam dużo o tobie- zaczęła gadać i ją przytuliła. - A i mów do mnie Valerie ( Tak ma na imię mama Harrego)
-Mamo, puść ją bo ją udusisz-powiedziałem
Mama nareszcie ją puściła i powędrowała do kuchni i przyszedł mój tata
- Dzień Dobry jestem Edward. Miło mi cię poznać Alex-powiedział
- Mi również miło pana poznać
Zaprowadziłem Alex do jadalni. Wszystko już było naszykowane. Sałatka z kurczakiem, ciasto,
ciastka, krewetki, sok pomarańczowy i deser lodowy. Usiedliśmy i zaczęło się ,,ucztowanie''
- A więc Alex jesteś z Londynu czy nie?- spytał mój ojciec
- Jestem z Nowego Yorku
- Kiedy się przeprowadziliście?
- Pod koniec sierpnia- odpowiedziała
Ojciec pokiwał głową z zamyśleniem.
- A czym się zajmują twoi rodzice?- spytał
- Mama ma firmę reklamową
- A twój tata?
- Rodzice się rozwiedli- powiedziała Alex. Czemu mi o tym nie powiedziała. No tak, przecież nie przyjaźniliśmy się.
- Bardzo mi przykro- powiedziała mama
Alex tylko słabo się uśmiechnęła. Zapadła cisza.
- Od kiedy jesteście razem?- spytała mama
Popatrzyliśmy się na siebie. Prawda taka, że nigdy nie byliśmy ale trzeba kłamać.
- Od 2 tygodni- odpowiedziałem
- To krótko, ale mam nadzieje, że długo będziecie razem. Pasujecie do siebie-powiedziała mama
Resztę wieczoru minęła przyjemnie. Już nie było rozmowy na temat rodziny Alex. Było świetnie, nawet śmiała się z moją mama. Po 22 odwiozłem Alex do domu. W czasie drogi trochę rozmawialiśmy
- Czemu nie powiedziałaś wcześniej mi o twojej rodzinie?- spytałem
- Nie pytałeś?-odpowiedziała
- Ale mogłaś mi o tym powiedzieć, żeby cię potem nie pytali.
- A skąd ja miałam o tym wiedzieć?! Poza tym ty na pewno byś się nie chwalił, że nie mieszkasz z którymś z rodziców od 13 lat i o tym że twój brat umarł co?- powiedziała zła.
Co? Ona miała brata? umarł.
- Przepraszam poniosło mnie-powiedziała już spokojnie
- Nie to moja wina.- powiedziałem- Twój brat nie żyje?
- Tak. Miał 6 lat. Ja wtedy miałam 5 lat
- Jak miał na imię?
- Dylan
Akurat podjechaliśmy pod jej dom.
- Dzięki było na prawdę fajnie. Masz super rodziców- powiedziała i chciała wyjść, ale ją zatrzymałem.
- Coś się stało?- spytała
- Nie- odpowiedziałem ale dalej ją trzymałem. Wiedziałem co chcę zrobić.
Zacząłem zbliżać swoją twarz do jej twarzy. Gdy byłem już blisko pocałowania jej odepchnęła mnie i wyszła z samochodu. Może trochę przesadziłem, ale nie mogłem się powstrzymać. Odjechałem

Oczami Alex
Kolacja z rodzicami Harrego przebiegła dobrze, ale to że chciał mnie pocałować to już nie było ok. Jego chyba coś boli, przecież nie dawno rozstał się z Ashley i teraz chce mnie pocałować. Chyba lubi zmieniać dziewczyny. Poszłam do pokoju. Przebrałam sie w piżamę i poszłam spać. Nie mogłam usnąć. Wstałam z łóżka postanowiłam się przejść. Musi to być coś ciepłego w końcu jest północ i jest środek października. No i w końcu to Londyn tu często jest zimno. Wybrałam ten zestaw. Po cichu wyszłam z domu i ruszyłam w stronę tego lasu co poznałam Cody'ego, Justina i Max'a. Przeszłam przez płot z zaczęłam iść. Było tu świetnie, nie boję się ciemności, poza tym mam teraz dary. Które mogą mi pomóc w razie niebezpieczeństwa. Szłam tak bardzo długo aż zaczęły boleć mnie
nogi. Spojrzałam na wyświetlacz w telefonie była już 4 rano. Dotarłam do pewnej drogi i zaczęłam iść. Z daleka było widać wschód słońca. Było pięknie całe szczęście że nie musiałam iść do szkoły w końcu sobota. Doszłam do końca bo okazało się że to droga do przepaści. Usiadłam na brzegu. Nogi mi zwisały w dół tej przepaści. Nagle zadzwonił do mnie Harry. Nie chciałam z nim gadać ale odebrałam
*rozmowa tel*
- Gdzie ty jesteś?
- A co cię to?
- Przyjechałem do ciebie. I cię nie ma. Właśnie siedzę w twoim pokoju.
- Co?!
- Alex chce pogadać o wczoraju
- Harry nie mamy o czym
- Jest bo chciałem cię przeprosić. Nie powinienem tego robić.
- Harry nie uważasz że to było dziwne. Tego dnia rozstałeś sie z Ashley i wieczorem tego samego dnia chciałeś mnie pocałować. Sorry, ale to wygląda jakbyś lubił zmieniać dziewczyny.
- Wiem... tak bardzo cię przepraszam.
- Ok przeprosiny przyjęte
- To gdzie jesteś?
- W lesie
- Co jak to. Czekaj to do ciebie przyjdę
- Nie sądzę bo szłam 6 godzin.
- Alex ty się zgubiłaś!
- Nie zgubiłam się daj mi 2 lub 3 godziny i wrócę. Czuj się jak u siebie w domu. Tylko nie grzebać z moich rzeczach
- Ok, ale jeśli cię za 3h nie będzie to osobiście idę cię szukać
- Ok to pa.
Wstałam i ruszyłam w stronę powrotną


Rozdział pojawił się niestety trochę później, ale mam nadzieje że się podoba jeśli będą 4 lub więcej kom to następny rozdział w czwartek jeśli nie to następny w sobotę

6 komentarzy:

  1. Piękne arcydzieło uzależniłam się

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam że ostatnie nie komentuję ale jest koniec półrocza a to mówi samo przez się :/ Cóż.... Rozdział niesamowity!! Troche się dowiedzieliśmy o Alex. Co do Harrego to może znowu ktoś mu coś dosypał bo zachował się jak palant!! Niecierpliwie czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty dalej czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń