czwartek, 1 stycznia 2015

Rozdział 7


Oczami Nialla
Zostaliśmy sami z Harrym. Dobrze że przynajmniej Alex zabrała gdzieś Zayna
- Słuchaj stary. Nie jestem za tym żebyś spotykał się z Ashley- powiedziałem prosto z mostu
- A co zabronisz mi?
- Nie ale nie chcę żeby cię zraniła.
- Nie zrani mnie ona taka nie jest. Jest zupełnie inna niż Alex i to chyba lepiej
- No właśnie chyba. Stary przecież to widać na pierwszy rzut oka że to dziwka.
- Wiesz co nie wtrącaj się jak o niej nic nie wiesz
- Ale Alex wie i to dużo
- Boże co ty masz z ta Alex zakochałeś się czy co?
- Nie ale ja lubię i nie rozumiem dlaczego tak się na nią uparłeś przecież już zaczynaliście się przyjaźnić
- No właśnie zaczynaliśmy ale…
- Ale co?
- Nic. Wychodzę
- Jak chcesz Harry tylko pamiętaj że cię ostrzegałem.
I wyszedł boże jaki on głupi i ślepy.


Oczami Alex
Byliśmy w parku a że była fontanna + my to jest głupawka. Heh byliśmy cali mokrzy. Potem już trochę wyschliśmy i zaczęliśmy iść w stronę pizzerii. Gdy byliśmy przed wejściem ja już byłam sucha a Zayn miał jeszcze mokre włosy ale tak trochę. Wzięliśmy sobie pizzę i do tego colę. Byliśmy tam ze 2h i około 22:00 wróciliśmy. Niall spał a Harrego nie było. Poszłam pierwsza do łazienki i po 10 min. Wyszłam i potem poszedł Zayn. Usnęłam szybko ale zdążyłam zauważyć że Harrego nie ma. A niech se robi co chce tylko żeby potem nie płakał. Heh a w ogóle on ma jakieś uczucia bo nie sądzę.

Kolejne dni mijały szybko. Harry nie odzywał się do mnie i Nialla, tylko do Zayna a ten z kolei dowiedział się o wszystkim. I na koniec Ashley owinęła sobie Harrego wokół palca. Boże żal mi go i jej. Ale co tam kiedyś się przekona jaka ona jest, bo założę się że na pewno się w nim nie zakocha. Po tygodniu wróciliśmy do domu. Właśnie siedzę sobie w autobusie z Niallem bo Zayn usiadł z Lou a Harry z Ashley i się migdalą. To jest obrzydliwe. Moje nowe postanowienie nie mieć chłopaka chyba że takiego w którym się naprawdę zakocham. Droga powrotna minęła o wiele szybciej niż wcześniej.
O 20 byliśmy już w Londynie. Oh, yeah. Niedługo będę w domu.
Niall odwiózł mnie pod sam dom.
- Dzięki za podwózkę. Pa-powiedziałam
- nie ma za co. Pa- powiedział
Zamknęłam drzwi od samochodu i poszłam w stronę drzwi do domu. I chwilę potem byłam już w swoim pokoju. Poszłam do łazienki umyć się i na koniec spać.

Oczami Harrego
Nie chciałem z nimi gadać tylko Zayn okazał się normalny. O co im chodzi z Ashely przecież ona jest wspaniała. Nie mam zamiaru się nimi przejmować. Po powrocie z wycieczki pojechaliśmy z Ashley do mnie,  akurat rodziców nie było.
- Harry nie przeszkadza ci że jestem przyrodnią siostrą Alex?
- Nie no coś ty. Dlaczego to miałoby mi przeszkadzać?
- Bo ona jest okropna. Cały czas się z nią męczę nie mam z nią życia
- Aż tak jest źle?
- Tak
Nie mogłem w to uwieżyć. Wiedziałem że Alex nigdy nikomu nie ustępuje i czasem potrafii powiedzieć za dużo ale jeśli to co mówi Ashley jest prawdą to jest też niezłą aktorką i zołzą.
Zaparkowaliśmy przed moim domem i zaprowadziłem Ashley do swojego pokoju.
- Muszę przyznać że masz tu bardzo ładnie- powiedziała i przybliżyła się do mnie.
- Mhm… dzięki
No i poszło spędziłem z Ashley cudowną noc. Bez ubrań jest bardzo ładna.

Następny dzień
Nadal oczami Harrego
Obudziłem się obok Ashely była odwrócona, więc zacząłem całować jej szyję. Coś tam mruknęła ale odwróciła się w moją stronę z uśmiechem
- Jak się spało?
- Z tobą bardzo dobrze- powiedziała
- Wiesz Harry muszę ci coś powiedzieć
- A co?
- Kocham cię.
Powiedziała to i ucieszyłem się ale jakoś nie czułem nic więcej poza radością ni zupełnie nic. To była pustka wypełniona odrobiną światła.
- Ja też- powiedziałem to bo nie chciałem jej zranić może się jeszcze do niej przekonam
- Czyli będziemy razem?
- Tak. Zostań tu ja pójdę zrobić śniadanie
- Dobrze misiu.
Założyłem bokserki i zeszłem na dół biorąc ze sobą po drodze spodnie. Ashley zeszła po 20 min. A ja zdążyłem przygotować naleśniki. Po śniadaniu odwiozłem ją do domu. I wróciłem.

Oczami Alex
Obudziłam się o 9:00 dobrze że po tej wycieczce zrobili nam jeszcze jeden dzień wolny. Wstałam i poszłam do łazienki umyłam się i założyłam czarne legginsy, miętową bluzkę, białe długie converse i postanowiłam iść pobiegać.

2h później
Wróciłam do domu i niestety na korytarzu zastałam Ashely która wyraźnie na coś albo kogoś czekała
- No witam witam- boże jaki ona ma okropny głos. Brrr. Aż mnie trząchnęło
- Czego?
- Wiesz co byłam dziś całą noc u Harrego. No zgaduj co robiliśmy
- I tak mnie to nie obchodzi. Więc nie musisz się chwalić
- Jesteśmy ze sobą- myślałam że padnę ale nie dałam tego po sobie poznać
- No i?
- nie obchodzi cię to?!
- No brawo Amerykę odkryłaś
- Bardzo śmieszne

- Spadaj- powiedziałam to i poszłam na górę do pokoju.



Tak jak miało być jest kolejny rozdział.
Jak wam minął sylwester i nowy rok? 


4 komentarze:

  1. świetny rozdział.
    Sylwester był świetny. Nogi bolą.
    Życzę ci dużo weny i do następnego.

    Zapraszam również do siebie:
    incubus-fanfiction.blogspot.com
    Nawet nie myślałam o tym jak moje życie jutro może diametralnie się zmienić.
    Imię '' Louis'' powodowało, że włoski same jeżyły się na moim ciele. Wiedziałam jedno. Nigdy przenigdy nie mogę mieć nic doczynienia z Louisem Tomlinsonem-postrachem wśród wielu ludzi. W tym mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno zajrzę + dzięki za komentarz ;)

      Usuń
  2. świetny tekst nie moge doczekać się następnego

    OdpowiedzUsuń