niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 17

Oczami Alex
Jechaliśmy i jechaliśmy
- No Harry gdzie jedziemy?
- Do centrum miasta, połazić sobie
Już nic nie gadałam.. Dojechaliśmy po 5 min. Wysiedliśmy z samochodu i szliśmy powoli chodnikiem.
- Chodź
- Gdzie?
- Na London Eye. Pojeździmy sobie
- Harry
- Co?
- Gówno
Szliśmy w stronę London Eye i po 10 min. siedzieliśmy w kapsułach.
- I jak ci się podoba?- spytał Harry, kiedy wznosiliśmy się oraz wyżej
- Jest pięknie- odpowiedziałam zgodnie z prawdą
Cały czas rozmawialiśmy, chyba polubiłam Harrego. Po kilku godzinach odwiózł mnie do domu. Weszłam do domu i potem do pokoju i zastałam Justina.
- Co tu robisz?
- Stoję nie widać?- spytał
- Widać ślepa jeszcze nie jestem.
- To dobrze, co tak długo cię nie było?
- Nie twój interes
- I tak wiem
- To po co się pytasz?
- Chciałem zobaczyć co odpowiesz
- Do rzeczy bo ta rozmowa zaczyna być nudna
- Ok, więc dziś nauczysz się rzucać zaklęcia i latać ni i oczywiście odczytywać magiczny alfabet.
- Ty sobie żartujesz?
- Nie. Najpierw masz tu ten alfabet. Będzie ci potrzebny do czytania magicznych ksiąg. Te co masz to są książki dla tych co zaczynają. Ale te które są pisane magicznym alfabetem to są książki bardzo ważne, żeby ludzie nie mogli ich odczytać. A i radzę ci pilnować go.
- Dobra, dobra
- Jakieś pytania?
- Jeśli chodzi o alfabet to nie, ale czy jak dostaje się te dary to można z nich zrezygnować, czy one już są na zawsze?
- Można z nich zrezygnować ale dopiero po roku
- Aha to ok
- No to masz godzinę żebyś trochę się go nauczyła i potem idziemy się uczyć nowych rzeczy ok?
- Ok
I zniknął. Mam tylko godzinę? Boże za jakie grzechy? Była już 14 czyli do 15 mam się trochę tego nauczyć, i potem dalej męczarnia.

1h później
No umiem połowę. Oh, Yeah. Justina jeszcze nie ma. Ehh poczekam sobie. Rozwaliłam się na łóżku i czekałam. Minęło 15 min i w końcu się pojawił.
- 15 min spóźnienia
- Tak wiem miałem spotkanie. Możemy już iść?
- Ok ale gdzie ?
- Nie słyszałaś że ciekawość to pierwszy stopień do piekła?
- Słyszałam
- No właśnie to chodź
Podeszłam do niego i zniknął i zaraz ja też. Nawet nie wiedziałam jakim cudem. Pojawiliśmy się znowu w lesie.
- Znowu las? Serio? To zaczyna być nudne- powiedziałam
- Tak właśnie las a masz jakiś inny pomysł?
- No nie
- No właśnie. Poza tym w lesie nikt nas nie zobaczy jesteśmy 30km od najbliższego domu.
-Niech ci będzie
- No dobra dziewczynka.
- Ejjj! Nie pozwalaj sobie
- Dobra. No to zaczynamy do latania. Będziesz latać na miotle...
- Hehe jak w Harrym Potterze
- Brakuje ci tylko blizny na czole
- Taaa.... fascynujące czujesz ten sarkazm?
- Nie. Ale ty zaraz poczujesz jak się spada z miotły
- Skąd wiesz, że spadnę?
- Zgaduje
- To nie zgaduj. A ty umiesz latać na miotle?
- Tak
- I jak było za pierwszym razem
- Spadłem
- Haha. No teraz ty chcesz mieć ubaw ze mnie?
- Dokładnie
- No to zaczynamy- powiedział i rzucił mi miotłę
- No to panie wszystko wiedzący może mi wytłumaczysz jak się na tym się lata
..........


No to jest kolejny rozdział.
jeśli będzie więcej niz 5 kom następny rozdział w środę jeśli bedzie mniej to bedzie w piątek.
Dziś urodziny Harrego. Ma już 21 lat!!!!



8 komentarzy:

  1. Ja znam to zdjęcie, ale nie wiedziałam, że na prawdę je wstawisz. W kwestii rozdziału to jest ekstra jak zwykle.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie czekam na kolejny Mój podpis najladniejszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie masz c:

      Usuń
    2. nie no taki ,, stylowy''

      Usuń
  3. Uuuu Alex rasowa czarownica *-* Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń