niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 19

Wróciłam szybciej niż się spodziewałam, weszłam do łazienki umyłam się i potem poszłam spać. Nie miałam już na nic siły.

*kilka tygodni później*
Już jest zima pada śnieg i wogóle jest super. Dziś wyjeżdżam do NY. Tak długo na to czekałam. Wstałam o 8:00 i ubrałam się w ten zestaw. Wzięłam walizkę i zeszłam na dół. Była już 9:00 a samolot miałam na 10:00. No ale wypada byc wcześniej na szczęście taksówka już podjechała pod dom. Wsiadałam do niej i ruszyliśmy. Po 20 min. byłam na miejscu. Zostało mi tylko czekać
- Hej. Zamierzałaś się nie pożegnać?- spytał bardzo znajomy głos. Odwróciłam się i zobaczyłam Harrego
- Skąd wiedziałeś że wyjeżdżam?
- Niall mi powiedział
- Ach ta blondi wszystko wygada
- Czasami to dobrze
-Może
Harry podszedł do mnie i mnie mocno przytulił
- Na ile wyjeżdżasz?
- Na miesiąc
- Tak długo?
- To jest przecież krótko
- Może dla ciebie
- A co? Będziesz tęsknił?
- Cały czas
Staliśmy tak na środku korytarza, już dobre 10 min. W końcu musiałam iść więc puściłam Harrego z uścisku.
- Muszę już iść. To do zobaczenia- powiedziałam
- Do zobaczenia
Zaczęłam się oddalać od Harrego, kiedy już byłam przy wejściu do samolotu odwróciłam się. Nadal tam stał, może był trochę bliżej. Ale przecież nie mogłam tam stać wieczność odwróciłam się i weszłam na pokład samolotu. Usiadłam na miejscu przy oknie. I po paru minutach samolot wystartował. Oparłam głowę o siedzenie,  i zaczęłam wpatrywać się na widok przez okno. Raczej niebo przede mną :3. I co ja mam robić przez 3 godziny lotu? Może coś narysuje. Wyjęłam z torby szkicownik i piórnik z ołówkami i kredkami. Zaczęłam rysować. Dopiero gdy skończyłam zadałam sobie sprawę że narysowałam Harrego. Zdziwiło mnie że dziś przyszedł na lotnisko się ze mną pożegnać.Gdy pierwszy raz go zobaczyłam myślałam że uważa się za kogoś w sobie chłopakiem. Jednak się myliłam. Nie zawsze wygląd mówi o charakterze człowieka. Sama nie wiem jak długo o tym myślałam że wiem że chyba długo bo usłyszałam czyjś głos że lądujemy. Za chwilę zobaczę trójkę moich najlepszych przyjaciół: Luka, Ashtona i Matta. Samolot wylądował. W Nowym Yorku było już dużo śniegu, o wiele więcej niż w Londynie. Wysiadłam z samolotu i odebrałam bagaż, zaczęłam szukać wzrokiem chłopaków. W końcu ich zobaczyłam akurat w tym samym momencie co i oni. Zaczęłam iść w ich stronę i oni też. Pierwszy doszedł do mnie Luke. Od razu mnie przytulił.
- Dobrze cię w końcu widzieć- powiedziałam przytulając się do niego.
- Ciebie też.
Staliśmy w ciszy już kilka minut.
- No może ją w końcu puścisz my też chcemy ją przytulić- nagle powiedział Matt
- Nie sądze
- Luke już ci starczy. - tym razem wtrącił się Ash.
- Nie i koniec
-Oni mają rację już ci starczy- powiedziałam i puściłam Luka.
Podeszłam żeby przytulić jeszcze Matta i Asha.
- No to może już jedziemy stąd. Nie będziemy tu przecież stać wiecznie- powiedział Luke
Ruszyliśmy wszyscy do samochodu Asha. No oczywiście on prowadził, obok niego siedział Matt a z tyłu ja i Luke. Po 15min. byliśmy pod domem Luka. Chyba nie mówiłam że Luke mieszka sam a Ash i Matt razem. Wyszliśmy z samochodu chciałam wziąść swoją waliżkę ale to nie było mi dane. Weszliśmy do mieszkania.
- Chodź na górę. Pokaże ci twój pokój.
Ruszyłam za nim na górę poszliśmy na koniec korytarza. Luke otworzył jakieś drzwi.
- Mam nadzieje że ci się podoba.
- Tak jest świetny.
- To ja cię na razie zostawię sama, żebyś mogła się rozpakować i odpocząć
- ok
I wyszedł. Z jednej strony to dobrze bo muszę sie rozpakować a wiem że wieczorem nie chciałoby mi się. Włożyłam ubrania do szafy, walizkę postawiłam obok a buty postawiłam gdzieś koło szafy. Podeszłam do łóżka i się położyłam. Chciało mi się spać. Nawet te trzy godziny lotu potrafią wykończyć człowieka.
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi
- Prosze- krzyknęłam
I wszedł Luke.
- No no. Ja cię zostawiam tylko na godzinę a ty już leniuchujesz.
- Jakiś problem?
- Tak
- No to ci nie pomogę bo to nie mój problem
- No wiesz co?
- Nie nie wiem ale możesz mnie oświecić- powiedziałam patrząc na niego. Stoi a jego mina jest bezcenna.
- Posuń się- powiedział i zaczął iść w stronę łóżka
- A jeśli nie to co?
- To sam cie przesunę
- Niech ci będzie- przesunęłam się żeby i on mógł się położyć. I chwilę potem leżeliśmy i patrzyliśmy się w sufit.
- Jak tam jest?
- Ale gdzie?
- W Londynie


Niestety pod ostatnim rozdziałem nie było 5 kom. dlatego rozdział pojawia się dopiero dziś
jesli bedzie 5 kom- rozdział w srodę
jesli mniej rozdział w piątek

3 komentarze:

  1. Omg, jest świetny po prostu, gdyby tak było to bym powiedziała ,,Dupe mi urwało'' xd. Czekm nn + weny <3


    http://kissmeinmyass.blogspot.com/
    Clarie Pettyfer to zwiczajna nastolatka. Jak niektóre bezbronna i niewinna. On, z pozoru miły i przyjacielski. Jednak jego życie nie pozostawia po sobie miłych wspomnień. Pasja jaka ich łączy, nie tylko ich do siebie zbliża, ale i również oddala. Kłamstwa i ból... tym ,,żywią'' ludzie, którzy nie popieraja ich sympatii. Jednak, jest w tym ziarenko prawdy i czegoś co nie pozwala im być razem. A mianowicie, przeszłość bliskich im osób, które za wszelką cenę nie chcą by dowiedzieli się prawdy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka. Zapraszam na nowy spis blogów na blogspocie, a mowa tu o Katalog Euforia http://katalog-euforia.blogspot.com
    Zgłoś swój blog do naszego katalogu!

    OdpowiedzUsuń